bajkał
Recenzje

Jakub Rybicki. Po Bajkale

Przewracasz się z boku na bok dostrzegając za oknem oszronione samochody. Wciąż jest ciemno, a jedynie płacz dziecka za ścianą sugeruje, że jest wczesny ranek. Nie masz ochoty na nic, najchętniej przeleżałbyś cały dzień w łóżku, pod ciepłą kołdrą. Należysz do tej grupy osób, które lubią ciepło, aczkolwiek umiarkowane.

Wyjść na rower? Może za kilka godzin, jak temperatura będzie bardziej akceptowalna. Grudzień. Jeden z tych miesięcy w roku, podczas którego częściej mógłbyś używać hashtagu #niechcemisię na Instagramie. Tylko jakie zdjęcie do niego miałbym umieścić? Taki Jakub Rybicki mógłby przynajmniej pochwalić się krajobrazami zimowego Bajkału, lub Grenlandii, które przejechał zimą na rowerze. Wówczas przypomniałem sobie o jego syberyjskich wspomnieniach opisanych w książce „Po Bajkale”. Nie jest to pozycja nowa na księgarskich półkach, ale z pewnością warta uwagi i zainteresowania – nie tylko w zimny grudniowy poranek.

Przyznam szczerze, że tematyką Syberii, Bajkału, czy ogólnie wschodnich kierunków zacząłem się interesować bardziej po wyprawie w nieznane Pawła Pieczki w ubiegłym roku. 10 000 kilometrów, które wówczas pokonał budziło i do dziś dnia budzi mój podziw i każe obdarzać go dużym szacunkiem. Kuba Rybicki przemierzył zdecydowanie mniej – bo raptem 900 kilometrów, ale w ekstremalnych syberyjskich warunkach po najstarszym, najgłębszym i jednym z największych zbiorników wodnych świata.

Początek opowieści zaczyna się kilka lat wcześniej, gdy jeszcze jako student na kupionym z ogłoszenia rowerze marki „Lexus” pojechał z Ułan Ude do Ułan Bator. Ten wstęp obrazuje, dlaczego doszło do tytułowej wyprawy – zimą, po Bajkale. Pięć lat po tamtej eskapadzie Rybicki wrócił na Syberię przemierzając wraz ze swoim przyjacielem całą długość zamarzniętego Bajkału. Nie jest to zwyczajna, sucha opowieść. Oprócz przygód przeżywanych każdego dnia, książka zawiera sporo dygresji związanych z jeziorem i historią bliższą lub dalszą. Poznajemy dzieje Rosji i Rosjan, a także innych nacji. Rosja oczami Rybickiego jest pozbawiona politycznych tez, które zrażają wielu do odwiedzin tej części świata.

po bajkale

W książce można doświadczyć wolności – ale rozumianej inaczej niż nasza – i wielu ludzi, których dobroć i chęć niesienia pomocy każe zmienić postrzeganie Rosji jako narodu. Czytając tą książkę miałem przed oczami zbieżne opowieści Pawła Pieczki, który doświadczał podobnej życzliwości i szacunku, jakim Rosjanie obdarzają swój kraj. Sposób w jaki jest napisana książka pozwala czuć duży szacunek autora zarówno do Rosji, Rosjan, jak i przemierzanego właśnie Bajkału. Ten ostatni przyciąga, wydaje się być jak żywa istota, piękna, ale też nieprzewidywalnie bezwzględna.

W książce poznamy Syberię jako krainę zupełnie nieprzewidywalną, która każdego dnia zaskakuje inaczej – zarówno pozytywnie jak i negatywnie. Ciężka droga, niebezpieczeństwa skutego lodem Bajkału ale przede wszystkim bezlitosna natura, skrajne wyczerpanie i wychłodzenie i awarie roweru, których usunięcie w takich warunkach jest wręcz niemożliwe. Jednocześnie jest to miejsce, w którym można się zakochać i wciąż pragnąć do niego powracać.

To opowieść o rowerowej wyprawie, która – z perspektywy czytelnika jest pełna absurdów, a przez to bardziej ciekawa i interesująca. Niewymuszony niczym styl pisania (Rybicki jest zawodowym storyteller-em), spory dystans do własnej osoby i poczucie humoru sprawiają, że kolejne strony książki czyta się z przyjemnością. Całość uzupełnia spora ilość dobrych zdjęć, które dodatkowo potęgują odczucia autora nad mroźnym Bajkałem.

Słowa w jakie ubrana została relacja bajkalskiej wyprawy opisana w książce sprawia, że odległa Syberia staje się dla czytelników bliższa i bardziej zrozumiała. Zaś styl, który można określić jako wciągający i dowcipny, pozwala przeczytać książkę z niekłamaną przyjemnością. Mam nadzieję, że autor zdecyduje się opisać w podobny sposób inne swoje przygody, bowiem w międzyczasie zdążył na rowerze przejechać jeszcze Grenlandię.

Zobacz jeszcze to: