postanowienia noworoczne
Motywacja

Święta, święta, a po świętach…

Na każdym kroku świecące choinki, białe aniołki sprzedające opłatki w cenie kawioru, lub górale bez akcentu z seropodobnymi „oscypkami” z zamrażarki. Ale wcale nie trzeba przejść przez wrocławski rynek, który – jak co roku zamienił się w przedświąteczny bazar – by poczuć „magię” świąt.

Nie o świętach dzisiaj będzie, bo swoimi poglądami i spostrzeżeniami wynikającymi z trendów dzisiejszego – nastawionego na konsumpcję i ciągły pęd – życia mógłbym wywołać burzę nie mniejszą niż Szymon Hołownia decyzją o starcie w wyborach na Prezydenta Polski. Aczkolwiek z obecnym okresem – przesyconym rozpustą i przesadą – wiąże się dzisiejszy temat.

Gdy już odejdziecie od świątecznego stołu, przejedzeni, z debetem na koncie i pięcioma chwilówkami do spłacenia, ratami za zbyt duży telewizor (albo trenażer, albo rower, albo wszystko na raz) i dwoma nowymi kartami kredytowymi w portfelu, stwierdzicie – przegiąłem (-am). Będziecie chcieli coś zmienić, „oczyścić” ciało i umysł. Naukowcy udowodnili nawet kiedyś, że taka potrzeba wewnętrznego resetu siedzi w podświadomości większości z nas. Oczywiście powyższe może być w waszej perspektywie nieco uwypuklone, ale… tak ma być.

Nowy Rok, nowy ja. Znacie to? Statystycznie 80% osób ma w głowie realizację jednego lub więcej postanowień noworocznych. Statystycznie 30% z nich w ogóle zabiera się za ich realizację. Ci, którzy to robią, wytrzymują średnio nie więcej jak trzy miesiące (choć sądząc po wzmożonym ruchu na siłowniach to sądzę że nie więcej jak dwa). I w końcu statystycznie raptem 8% z tych 30% swoje postanowienia konsekwentnie realizuje do końca. Dlaczego? Powodów jest z pewnością sporo, ale z autopsji i spostrzeżeń otoczenia w którym funkcjonuję mogę stwierdzić, że chcemy zbyt wiele. Do własnych możliwości, predyspozycji i własnej motywacji.

Żyjemy w takim społecznym ekosystemie, który wręcz nakazuje nam podjąć noworoczne postanowienia, nie zagłębiając się do wnętrza siebie czy tego naprawdę potrzebujemy. Zewnętrzna presja, dyktowana przez mass media, znajomych w pracy, czy na Facebook’u jest silniejsza. W Co więcej, żyjemy z przekonaniem, że sama zmiana daty w kalendarzu miałaby wystarczyć – jak za dotknięciem magicznej różdżki. Problem w tym, że czarodzieje nie istnieją…

Dlatego zanim zaczniesz cokolwiek postanawiać, zastanów się czy w ogóle tego chcesz, potrzebujesz, jesteś w stanie? Przykład najprostszy z możliwych. Masz wewnętrzną potrzebę schudnąć? Zamierzasz kupić karnet na siłownię? Świetnie! Ale czy na pewno chcesz tam chodzić? Może warto zacząć od truchtania w pobliskim parku? Ten przykład dla większości czytelników – osób które na co dzień przemierzają mniejszą lub większą ilość kilometrów na rowerze może być mało czytelny. Bynajmniej chodzi o to, by nie ulegać modzie i realizować tylko te działania, które wynikają z własnych potrzeb a nie nacisków otoczenia. Przed 1 stycznia czy to pod wpływem chwili, czy pod wpływem wspomnianej presji rzucamy się z motyką na słońce. Zabieramy się za coś, co z góry jest nierealne, ale łudzimy się że może jakimś cudem się nam uda.

Ludzie z natury boją się wyzwań i związanych z nimi trudności. W dodatku żyjemy w czasach, gdy chcemy czegoś szybko, najlepiej tu i teraz. Dlatego jeśli coś postanawiasz, to niech ma to wymiar krótkoterminowy. Do przekraczania swoich „stref komfortu” w różnych obszarach egzystencji ludzkiej należy podejść z rozsądkiem i umiarem. Gdy widzimy, że jesteśmy zdolni do realizacji postawionego wyzwania, nabierzemy ochoty do kolejnych. To działa kaskadowo. Motywujemy się i napędzamy jednocześnie swoimi małymi sukcesami.

W końcu zastanów się, dlaczego 1 stycznia miałby być lepszy od innego dnia by zacząć coś zmieniać? Od kilku lat nie mam żadnych noworocznych postanowień, te tworzą się pod wpływem chwili i sytuacji, jakich doświadczam. Każdy dzień jest dobry, by coś w sobie zmienić. Tylko co? Z własnego doświadczenia mogę zaproponować Wam kilka poniższych punktów.

  1. Nabrać dystansu
  2. Spróbować nowego
  3. Myśleć pozytywniej
  4. Mniej się stresować
  5. Przestać starać się być we wszystkim najlepszym
  6. Więcej razy mówić „nie”
  7. Nie oceniać zbyt pochopnie
  8. Robić to co kochasz

Zobacz jeszcze to: