Showing: 1 - 10 of 31 RESULTS
Pozostałe

5 pomysłów na prezent dla osób lubiących bikepacking

Chociaż ten rok jest na wskroś odmienny od wcześniejszych i bardzo dziwny pod każdym względem, wciąż próbujemy nie dać się zwariować. Nadchodzący grudzień to czas, gdy często obdarzamy siebie prezentami. Mniejszymi i większymi.

Poniżej przedstawiam Wam kilka – być może – nieoczywistych propozycji gadżetów, które zadowolą każdego maniaka rowerowych podróży. Zrób komuś prezent, albo najlepiej sobie!

1. Saszetki zapachowe

fot. Freshed

Gdy jeździ się dużo w mokrym, czy błotnistym terenie, to nie ma możliwości, by wrócić z suchym obuwiem do domu. A pozostawienie mokrych butów prawie na pewno zakończy się nieprzyjemnym zapachem we wnętrzu, który z każdą kolejną jazdą będzie tylko narastał. Jasne, można sobie z tym problemem poradzić za pomocą np. sody oczyszczonej, gazet i ręczników papierowych, ale po co, skoro na rynku są rozwiązania prostsze i w dodatku dość tanie? Saszetki zapachowe są przy tym praktyczniejsze i można je zabrać ze sobą na każdą wyprawę.

2. Skarpetki merino

fot. gribgrab.com

Jeśli o butach i mokrych stopach mowa, to warto zainwestować w produkty, które przynajmniej w części pomogą nam by kończyny nie marzły. Wełna merino ma tą właściwość, że ogrzewa nawet gdy jest mokra, przez co jest coraz częściej wykorzystywana w trakcie rowerowych wypraw. Sam wielokrotnie sprawdziłem słuszność tej tezy – nie tylko na stopach – i zdecydowanie mogę się pod nią podpisać.

Można wykorzystać też skarpety wodoodporne, ale ich wielkość nie każdemu będzie odpowiadać, zaś nawet najzwyklejsze skarpety merino sprawią, że zupełnie inaczej będziesz spoglądać na kolejne “mokre” wyprawy.

3. Wąsy tubeless

fot. probiketool.com

Opony tubeless zrewolucjonizowały rynek rowerowy, a każdy kto doświadczył jazdy bezdętkowej raczej nie wraca już do “tradycyjnego” systemu opony i dętki. Jednak, aby taka jazda cieszyła długi czas trzeba być odpowiednio zaopatrzonym. Jedną z podstawowych rzeczy są specjalne wąsy, które mają za zadanie zalepić dziury, z którymi samo mleko sobie nie poradziło. Posiadanie takiego specjalnego zestawu z pewnością pozwoli Wam na szybszy serwis w przypadku awarii i unikniecie zakładania dętki.

4. Torba rowerowa custom

fot. Totka Bags

Bikepacking to torby. Oczywiście, ale czy musi to być koniecznie Apidura czy inny Ortilieb? Spraw komuś (lub sobie) świetny prezent i zamów customizowaną torbę w jednej z kilku polskich manufaktur. Nie dość, że produkt, jaki zamówisz będzie indywidualnie dopasowany, to jeszcze unikalny, bo nikt inny takiego mieć nie będzie. A i cena będzie zapewne zbliżona. Poniżej kilka linków do naszych rodzimych firm:

Totka Bags

Baby Legs Bags

Ride And Get Lost

Pathfinder Gear

5. E-book o bikepacking’u

A jeśli ktoś dopiero chce zacząć przygodę z podróżami na lekko, a nie od czego – to świetnym pomysłem na prezent będzie e-book o bikepacking’u. Ponad 100 stron wiedzy, która pozwoli oswoić i poznać bliżej ten sposób podróżowania. Z pewnością po jej lekturze, pierwsza bikepackingowa wyprawa będzie wyglądała zupełnie inaczej. Do końca roku E-BOOK możecie kupić w promocyjnej cenie 10 złotych zamiast 19 złotych.

Pozostałe

6 porad jak przetrwać zimę

Długie, słoneczne dni niosące przyjemne ciepło ustąpiły. Drzewa zaczęły przybierać żółte, pomarańczowe i czerwone barwy. Być może zauważyłeś, że Twoja codzienna runda jest cichsza, bardziej pusta. Jesień. Czas, gdy jazda na rowerze, która do tej pory była codziennością staje się coraz trudniejsza. Za sprawą pogody i motywacji. Co zrobić, by przetrwać zimę wciąż ciesząc się naszą pasją i w kolejny rok wejść z nową energią, pomysłami i planami.

(więcej…)
gravel attack
Pozostałe

Gravel Attack

To jest dziwny rok. Nie umiem ubrać ostatnich miesięcy w inne słowa, jak “nieprzewidywalne”. Nic nie szło tak jak planowałem, a moje oczekiwania wielokrotnie mijały się z rzeczywistością. Tak na dobrą sprawę pandemia, wszystkie obostrzenia i zakazy były mi tylko na rękę. Cieszyłem się z odwołania wszelkich imprez w jakich zamierzałem brać udział. Bo gdyby się odbyły, zwyczajnie nie byłbym do nich przygotowany na tyle, by czuć jakąkolwiek satysfakcję z udziału.

(więcej…)
Pozostałe

Zrób sobie sam – torby DIY

Bikepacking oznacza dla mnie ciągłe dostosowywanie się do potrzeb. Potrzeb, które zmieniają się wraz z każdą kolejną przeżytą wyprawą. Pamiętam swój pierwszy wyjazd, gdy na plecach towarzyszył mi sznurkowy worek wypełniony ciuchami. Nie było to ani wygodne, ani tym bardziej idealne rozwiązanie. Gdy dzisiaj wspominam tamtą wyprawę, sam się sobie dziwię, że udało mi się w taki sposób pokonać 500 kilometrów. Od tamtego ambitnego tripu minęło już kilka lat, a mój sprzęt bikepacking’owy ewoluował znacząco.

(więcej…)
Pozostałe

Ałć – czyli jak sobie radzić ze skurczem?

Podobnie, jak w przypadku niedawno opisywanej “kolarskiej bomby”, również i skurcze są częstą przypadłością, bardzo często doświadczaną przez kolarzy. Według przeprowadzonych badań naukowych aż 95% sportowców – czy to zawodowców, czy amatorów – w swoim życiu doświadczyło bolesnej dolegliwości skurczu mięśni w trakcie intensywnej aktywności fizycznej. Jak im zapobiegać, jak się przed nimi bronić na trasie?

Zanim odpowiemy na to pytanie, należy sobie zadać pytanie ważniejsze: czym jest skurcz mięśni? To nieprzyjemny i bolesny stan, gdy włókna mięśniowe są poddawane gwałtownym kurczom, bez jednoczesnego rozluźnienia. W kolarstwie najczęściej przypadłość ta związana jest ze skurczami nóg, od łydki po dolne części pleców. Skurcz może wpływać na jeden mięsień, albo na całą grupę. Ciężko wyróżnić główną przyczynę tej bolesnej dolegliwości, która dotyka nas najczęściej zupełnie niespodziewanie. Lekarze i naukowcy uważają, że skurcz wynika z niedoboru minerałów, zbyt małej ilości płynów wypijanych w trakcie aktywności, a także przeciążenia mięśni. Zdecydowanie rzadziej przyczyny leżą po stronie tzw. technicznej, tj. złego dobrania sprzętu i ubioru do sytuacji.

Kontrola procesu uzupełniania płynów, czyli spora regularność w piciu podczas jazdy może skutecznie zminimalizować prawdopodobieństwo wystąpienia nieprzyjemnego “porażenia prądem” w trakcie wycieczki czy treningu. Dawka optymalna to ok. 0,5 l płynu na godzinę umiarkowanej aktywności. W przypadku intensywniejszego wysiłku, lub niesprzyjających warunków atmosferycznych należy tą dawkę adekwatnie zwiększyć. Regularne picie w trakcie jazdy chroni nas ponadto przed odwodnieniem, które może mieć poważniejsze skutki zdrowotne dla naszego organizmu.

Najczęstszą przyczyną – powtarzaną w wielu publikacjach – nieoczekiwanych skurczów jest niedobór mikroelementów i minerałów w organizmie. Kolarstwo jest sportem wytrzymałościowym w którym nawet dłuższa wycieczka generuje pocenie się, a co za tym idzie utratę wody z kluczowymi dla funkcjonowania minerałami. Sama woda w bidonie, lub izotonik zakupiony w sklepie okażą się niewystarczające na dłuższą metę. Przy intensywniejszym wysiłku uprawianym regularnie lepszym rozwiązaniem będzie odpowiednia codzienna dieta i suplementacja minerałów.

Inną, równie ważną przyczyną skurczów mięśni jest ich przeciążenie. Często ten stan spotykany jest pod koniec wyścigu, gdy zmęczony organizm w ten sposób daje nam wyraźny sygnał, że dzieje się coś nie tak. Spowodowane jest to w dużej mierze brakiem systematyczności w rodzaju wykonywanej aktywności. Mówiąc bardziej obrazowo: jeśli na co dzień jeździmy “wokół komina” turystycznie, to w trakcie udziału w wyścigu gdy radykalnie zwiększymy intensywność wykorzystania mięśni, doświadczymy skurczu. Ciało przyzwyczajone do regularności i intensywności radzi sobie zdecydowanie lepiej z obciążeniem.

Ponadto w trakcie wyścigu do wysokiej intensywności szybko redukującej zasoby energii dochodzi stres. Robimy wszystko, by na kresce znaleźć się jak najszybciej i w tabeli wyników znaleźć swoje nazwisko jak najwyżej. Dążąc do wyniku, często przekraczamy wszystkie możliwe granice, a mięśnie wypełnione kwasem mlekowym w pewnym momencie po prostu nie wytrzymują. W tym miejscu nasuwają się słowa, by słuchać swojego ciała, ale przecież i tak w trakcie wyścigu większość z nas robi na przekór.

Chcąc zapobiegać skurczom należy dużą uwagę skupić na rozciąganiu, zarówno przed jak i po wysiłku fizycznym. Większość z nas ma naturalną tendencję do ignorowania tej czynności, która regularnie wykonywana może uchronić przed nie tylko skurczem, ale i innymi, poważniejszymi dolegliwościami związanymi z uprawianiem kolarstwa.

A co zrobić, gdy skurcz nas dopadnie i uniemożliwi dalszą jazdę? Przy skurczu łydki należy wyprostować nogę, a najlepiej położyć na ramie lub innym elemencie, który pozwoli na uzyskanie prostopadłego kąta do naszego ciała. Chwytając ręką za czubek buta, zacznijmy przyciągać stopę do siebie, próbując rozluźnić w ten sposób skurczone mięśnie.

Skurcz stopy będzie wymagał ściągnięcia buta i takie “odciągnięcie” ciała, by cały jego ciężar znalazł się w przedniej części stopy. Stopę można także rozciągać za pomocą masażu dłońmi. Skurcze ud są najbardziej problematyczne i w zależności od mięśnia, jaki został dotknięty konwulsjami wymagają innej pozycji. Mięśnie podczas skurczu tylnej części uda można rozluźnić w pozycji leżącej wyciągając nogę do góry, prostopadle do podłoża i za pomocą dłoni “przyciągać” stopę do siebie, powodując rozluźnienie. Przednia część wymaga pozycji stojącej i podniesienia łydki za siebie. Trzymając dłonią nogę, powoli odciągamy biodra przed siebie.

Obraz: Fabricio Macedo FGMsp z Pixabay

Pozostałe

Kolarska “bomba”

Osoby trenujące intensywniej i te nieco mniej zapewne spotkały się z pojęciem kolarskiej “bomby”. To stan bardzo niepożądany w świecie kolarzy, którego doświadczamy w często bardzo nieoczekiwanym momencie. To poniekąd takie “zderzenie się ze ścianą” zarówno w sensie fizycznym jak i emocjonalnym. Kontynuowanie jazdy jest obarczone wielkimi problemami i blokadą, której źródła nie potrafimy zlokalizować.

(więcej…)
trenuj swój mózg
Pozostałe

Trenuj swój mózg!

Kiedy rozpoczynałem swoją przygodę z dwoma kółkami bardzo często skupiałem się na wielu aspektach zdrowotnych, ale w przeważającej większości dotyczyły one sfery, nazwijmy to “fizycznej”. Mniej kilogramów, lepsze ciśnienie, dobry cholesterol i tak dalej. Długo do mojej świadomości nie docierało, że regularne kręcenie na dwóch kółkach wpływa – i to znacznie – na rozwój mózgu.

(więcej…)
cyclocross
Pozostałe

Przełajowe mistrzostwa świata Wrocławia

Przełaj, CX, cyclocross. Rodzaj kolarstwa, który u przeciętnego użytkownika roweru szosowego kończącego sezon gdzieś w październiku wywołuje skojarzenia masochistyczne. Przecież jest zbyt zimno, zbyt mokro, zbyt nie tak jak trzeba. Na całe szczęście takie podejście ma coraz mniej osób, a (nie) zimowa aura w ostatnich latach zachęca do wyciągania swoich maszyn również, gdy słońce nad widnokręgiem chowa się zdecydowanie zbyt szybko.

(więcej…)
Pozostałe

10 kolarskich pytań zadawanych Google

Przeglądarki internetowe w ciągu ostatnich kilku lat stały się dla wielu ludzi podstawowym źródłem informacji. To tam poszukujemy informacji na w zasadzie każdy temat. Pytamy również o rowery. A o co konkretnie? Poniżej 10 najpopularniejszych pytań, na które staram się odpowiedzieć z własnej perspektywy.

1. Co daje kolarstwo?

Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna i w dużej mierze zależy od podejścia do tego, co dla danej osoby oznacza kolarstwo. Dla jednych będą to emocje związane ze śledzeniem wyścigów kolarskich, dla innych udział w takich wyścigach w wydaniu amatorskim. Jeszcze inni dzięki kolarstwu odkrywają nieznane dotąd miejsca, pokonując przy okazji własne słabości. Kolarstwo niesie za sobą radość, emocje, zdrowie, pokorę, szacunek i wiele innych ludzkich stanów emocjonalnych.

2. Kto wynalazł rower?

Odpowiedź na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Pierwszy pierwowzór obecnych rowerów skonstruowany został ponad 200 lat temu w Niemczech, przez barona Karla Wilhelm Ludwig Friedrich von Drais von Sauerbronn. Jego wynalazek miał dwa koła, ale napędzany był przez ludzkie nogi. Nie potrzeba było wiele czasu, by inni zdolni inżynierowie: Gottlieb Mylius i Philipp M. Fischer opracowali napęd przedniego koła, który wykorzystał Pierre Michaux do stworzenia welocypedu. Gdy w 1869 roku Johann F. Trefz opatentował napęd korbowy tylnego koła, a James Starley opracował zaplatanie szprych styczne do piasty, konstruktorzy zbliżyli się technologicznie do pierwowzoru roweru współczesnego. Ten, został opatentowany w 1885 roku. Wyposażony był w koła równej wielkości, kierownicę połączoną bezpośrednio z widelcem i tylne koło napędzane przekładnią łańcuchową.

3. Dlaczego kolarze golą łydki?

“Bo tak” – taką odpowiedź usłyszałem na jednym z wiodących kanałów YouTube traktujących o kolarstwie w naszym kraju. Nie do końca się z tym można zgodzić, bo golenie nóg to indywidualna sprawa każdego, kto na rower wsiada. Trend ten, jak zresztą wiele innych, zapoczątkowali zawodowcy, którzy dzięki temu łatwiej i mniej boleśnie przechodzili okresy rekonwalescencji po licznych kolarskich szlifach. Zwyczajnie, skóra pozbawiona włosów łatwiej się goi. Depilacja dolnych kończyn jest też istotna ze względu na regularne masaże. Innym ważnym, jeśli nie najważniejszym motywem jest estetyka. Ogolona noga kolarska zwyczajnie wygląda lepiej i łatwiej się opala 😀

4. Dlaczego kolarze mają długie skarpetki?

Kolarska “stylówa” w świecie zawodowców, ale coraz częściej także i amatorów jest czymś charakterystycznym. Istotną rolę w kolarskim stroju mają skarpetki, których długość powinna sięgać połowy łydki. Chociaż z perspektywy każdego zdroworozsądkowo myślącego człowieka jest to niedorzeczne, ma jednak kilka praktycznych argumentów. Przede wszystkim pot, który w trakcie wysiłku fizycznego spływa z całego ciała jest przez dłuższe skarpetki “zbierany”, pozwalając przez dłuższy czas czuć większy komfort w stopach. Zresztą dobre materiały, jakie dzisiaj są dostępne na wyciągnięcie ręki, pozwalają zniwelować ten problem do zera. Długa skarpeta chroni również przed różnego rodzaju otarciami (oczywiście tylko w pewnym stopniu), na które kręcąc korbą jesteśmy narażeni.

5. Co jedzą kolarze?

Owsianka, makaron, żelki. To popularne odpowiedzi, które mają w sobie sporo prawdy, choć nie do końca. Płatki owsiane to produkt po który powinni sięgać nie tylko kolarze. Posiada w sobie sporo witamin i wartości odżywczych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Ponadto, dobrze skomponowana owsianka na śniadanie, pozwala utrzymać energię na wiele godzin jazdy.

Karolina Maciejewska, która w 2017 roku była trzecią kobietą na mecie The Transcontinental Race uczulała mnie kiedyś bym jeżdżąc długie dystanse jadł dużo makaronu. I wcale nie dlatego, że na co dzień mieszka we Włoszech, gdzie jest to powszedni przysmak, a ze względu na ilość łatwo przyswajalnych węglowodanów. A te są niezbędne, by móc jechać z odpowiednią mocą przez długi okres czasu.

A żelki? Podobnie jak makaron są w stanie dać szybką energią, choć zdecydowanie gorszą jakościowo ze względu na obecność w sporej ilości cukru. Ale są najlepszym rozwiązaniem, gdy orzechy przestały smakować, na żele energetyczne i wszelkiego rodzaju batony nie możecie już patrzeć, a od makaronu w różnych kombinacjach dostajecie skrętu kiszek. Ja się żelkami ratowałem w gorącej Hiszpanii, gdy wszystko inne albo się topiło, albo zwyczajnie nie było przyjmowane przez organizm. Chociaż na co dzień nie przepadam za tego typu przysmakami.

6. Dlaczego kolarze piją kawę?

Bo jest czarna. To oczywiście żart. Dobra kawa oprócz swojego niepodważalnego smaku potrafi pomóc w efektywności. Nie od dzisiaj wiadomo, że odpowiednia dawka kofeiny wspiera zdolności intelektualne i wysiłkowe. Działa pobudzająco wytwarzając w organizmie adrenalinę i serotoninę, które są odpowiedzialne za uruchomienie naszego układu nerwowego do działania. Według naukowców kawa, czy precyzyjniej zawarta w niej kofeina wpływa też na koncentrację, skupienie i refleks, które w kolarstwie są ważnymi czynnikami. A ile kawy trzeba wypić, by działała? 2 do 3 filiżanek dziennie jest OK, co osobiście jestem w stanie potwierdzić.

7. Ile kolarz jeździ kilometrów na godzinę?

Jeździ tyle, na ile ma sił i możliwości. Mam do swojej dyspozycji obecnie trzy rowery, z których każdy ma inny potencjał i możliwości rozwijania prędkości. Rower szosowy bez większych problemów potrafi na prostej osiągnąć 50 km/h, gravel – ze względu na dostępne przełożenia – jest w stanie jechać maksymalnie 45 km/h, zaś mój stary rower MTB, który wykorzystuję w mieście z trudem osiąga 30 km/h.

Sama prędkość jest uzależniona również od zróżnicowania terenu, umiejętności, formy, a nawet dyspozycji dnia, a także pogody. Tych czynników wpływających na prędkość jest naprawdę dużo i nie można do niej przywiązywać żadnej wagi.

8. Ile kolarz spala kalorii?

A jeśli o wadze mowa, to jednym z najczęściej powtarzających się kwestii pytanych w Google są spalane kalorie za pomocą roweru. Podobnie, jak w przypadku prędkości wpływa na to wiele czynników. Nie da się podać żadnych wartości bezwzględnych. Bo na przykład 50 kilometrów wokół domu może przynieść stratę energetyczną 1000 kcal, ale może to być równie dobrze 500 kcal. Jednak 50 kilometrów pod górę to już zdecydowanie większy wydatek energetyczny, np. w trakcie wspinaczki na Pico de Veleta spaliłem według komputerka Wahoo 7500 kcal.

9. Ile rower powinien ważyć?

Tyle, na ile nas stać. Tak bym to opisał najprościej. Waga roweru dla amatorów w przeważającej większości ma wymiar czysto psychologiczny. Daje nam przewagę tylko i wyłącznie w naszej głowie. Dla rowerów szosowych od wielu lat limit UCI wynosi 6,8 kg i choć od kilku lat mówi się o zniesieniu tego przepisu to wciąż on funkcjonuje. Nie da się ukryć, że rower odchudzić w dzisiejszych realiach można zdecydowanie mocniej. Jednym z najlżejszych produkowanych seryjnie rowerów była Merida Scultura Superlite Ltd ważąca 4,56 kg. Ale najlżejszy rower jaki udało się do tej pory wykonać ważył 2,7 kg.

10. Ile kosztuje kolarstwo?

A o tym już kiedyś napisałem.

rudawy
Podróże Pozostałe

Bikepacking po taniości

Chciałbyś rozpocząć swoją przygodę z turystyką rowerową na “lekko”, ale ceny sprzętu proponowanego na wszelakich portalach internetowych, lub w drukowanych czasopismach przerażają? Nie martw się. Podobne odczucia ma większość rozsądnie myślących osób. Owszem, spora część produktów premium spełnia swoją rolę doskonale, ale czy na początku naszej zabawy zwanej bikepacking’iem koniecznie ich potrzebujemy?

(więcej…)