Showing: 11 - 17 of 17 RESULTS
Cierpliwość
Motywacja

Cierpliwość – czemu nam jej brakuje?

Kolejka jest tak długa, że nie jesteś w stanie dostrzec kasjera. Stoisz i zastanawiasz się co zrobić. Rzucić wszystko w cholerę i wyjść? Tego nie zrobisz, bo będziesz musiał przyjść po raz drugi. W końcu z głośników pada komunikat. “Za chwilę otworzymy dla Państwa następną kasę”. Cały tłum wyrywa do przodu, byleby tylko znaleźć się na początku nowej kolejki. Nie wyrywasz się, bo i tak wiesz, że będziesz na końcu. Nikt tego nie lubi. Ile razy zdarzyło się Tobie migrować pomiędzy kolejnymi kasami? Zapewne najczęściej plułeś sobie w brodę, bo Twój pierwszy wybór był najlepszy.

(więcej…)
Motywacja

Uwierzyć w siebie

Nie lubię zimy. Nie takiej kalendarzowej, ale tej nazywanej “prawdziwą”. Z śniegiem i tak dalej. Wstając każdego poranka walczę ze sobą by mi się chciało wstać, by każdy dzień dał mi satysfakcję. Widok białego puchu wpływa na mnie destrukcyjnie, odbiera chęci na cokolwiek. Ale jak ma nie odbierać, gdy nie możesz swobodnie robić tego, co uwielbiasz?

Latem wszystko jest prostsze. Po prostu siadasz na rower i jedziesz. Pokonujesz kolejne kilometry, setki, tysiące. Podejmujesz wyzwania, realizujesz marzenia. Latem wiara w siebie przychodzi łatwiej i szybciej. Zimą każdy cel jest tak odległy, że nie dostrzegasz go nawet horyzontem swojej wyobraźni. Planowanie czegokolwiek jest trudniejsze, a kiedy trzeba to zrobić, nagle czujesz że Ci się nie chce.

Staram się nie dopuszczać do swojego umysłu głosów, które każą tkwić w starych nawykach. Taki najprostszy przykład. Nie lubię spędzać czasu na siłowni. Rzadko tam bywam, choć zimą jest to wielokrotnie jedyna możliwość, by móc zrobić coś dla siebie. Za każdym razem zmuszam się by spakować torbę, by wyjść z domu, by znaleźć się na sali ćwiczeń. Za każdym razem muszę przekonywać samego siebie, że mi się chce. To taka randka z samym sobą na którą idziesz pomimo wątpliwości i zniechęcenia. Na nie najlepsza jest rozmowa z samym sobą. Skoro wyznaczyłem sobie taki cel,  to czułem, że wpłynie on na mnie pozytywnie, a zrobienie tego co sobie zamierzyłem ma sens. W końcu robię to dla siebie.

Otoczenie krzyczy mi do ucha to niemożliwe, nierealne, głupie. Stara się odciągnąć od marzeń i wrzucić w wir nudnej codzienności. Nie słucham tego. Braciom Wright wiele lat temu też próbowano tak wmawiać, a to dzięki nim możemy szybko przemieszczać się z kontynentu na kontynent. 

Bez wiary potykamy się o źdźbło słomy, z wiarą przenosimy góry

Søren Kierkegaard

Mogę, potrafię, zrobię to – ile razy to słyszałeś, a ile razy wdrożyłeś w życie? Nie, nie jest to łatwe. Zawsze przyjdzie zwątpienie, destrukcyjne myśli będą odwodziły nas od realizacji planów. Po drodze będą upadki które podetną skrzydła. Płacz i cierpienie spowodują, że będziesz chciał wrócić do swojej strefy komfortu. Wtedy powiedz sobie, że do celu dobijają tylko ci, którzy próbują, szukają, rozwijają się. 

Kiedy zaczynasz w siebie wątpić, wsłuchaj się w ten wewnętrzny głos. Zdasz sobie sprawę, że nie jest to Twój głos. Czy to nie tezy Twoich rodziców, znajomych lub innych autorytetów? Być może każda z tych osób chciałaby Ci doradzić jak najlepiej, ale w efekcie ich rady ograniczają Cię. Nie ignoruj tych głosów, ale staraj się filtrować je w taki sposób by pozwalały Ci iść do przodu. Nie analizuj siebie w kategoriach co jest w Tobie nie tak, lecz bardziej co mogę w sobie jeszcze poprawić? Wiara w siebie nie oznacza arogancji na własne ograniczenia, ale nie oznacza też wierzenia, że jest się idealnym. 

Przez kilka ostatnich lat zdałem sobie sprawę, że wszelkie popełniane błędy to tak naprawdę drobnostki, które nie oznaczają “końca świata”. Nauczyłem radzić sobie z potknięciami i mam poczucie, że dzięki temu mogłem stanąć przed wieloma życiowymi szansami. Zamiast rozpamiętywać kolejne błędy, jakie popełniłem w życiu skupiam się raczej na sukcesach. Dostrzegam je w swoim życiu niemal codziennie, a ta nakręcana ciągle spirala pozwala mi na próbowanie się w zupełnie nowych obszarach. Pamiętaj, że z każdym dniem, gdy wzrasta Twoja pewność siebie, ludzie dookoła też zaczynają bardziej w Ciebie wierzyć.

Motywacja

Droga do szczęścia

Co zrobić, by się udało? To pytanie każdego dnia zadają sobie miliony osób na całym świecie. Często pozostaje ono bez odpowiedzi. Dlaczego? Postaram się odpowiedzieć Ci na to pytanie poniżej. Swego czasu byłem uczestnikiem szkolenia “Zarządzanie zmianą”, typowo biznesowego pokazującego w jaki sposób można za pomocą pewnych narzędzi przeprowadzić z sukcesem zmiany w przedsiębiorstwach. Cała pozyskana wiedza nie byłaby nic warta, gdyby nie jedna dygresja. Przejdźmy zatem do rzeczy.

W każdym z nas drzemie jakiś potencjał. Każdy z nas ma swoje idee, koncepcje, widzenie świata lepszego niż znamy. W naszej głowie pojawiają się impulsy generujące pomysły dzięki którym moglibyśmy zmienić coś na lepsze. I nie chodzi tylko o nasze życie, czy otoczenie. To dzięki takim bodźcom Zuckenberg stworzył Facebook’a, Trump został prezydentem USA, a Paweł Pieczka przejechał z rodzinnego domu w Godowie do Irkucka.

Podobne idee przeplatają się w głowach każdego z nas. Każda taka wizja wytwarza w nas pewien stan euforii, wewnętrznego zadowolenia i poczucia dumy. Czujemy, że wymyśliliśmy coś genialnego, coś co musi skutkować pozytywnymi zmianami. Staramy się zilustrować te nasze pomysły rozmyślając jak by było fajnie, gdyby… Widzimy świat, jaki mógłby nas otaczać gdybyśmy swoje plany zrealizowali. Dlaczego więc tego nie robimy? Otóż za myślami kłębiącymi się w naszej głowie nie idą konkretne czyny. Nie podejmujemy żadnego działania, które mogłoby sprawić, że świat obróciłby się o 180 stopni.

Każdy z nas ma swoje problemy. Mniejsze lub większe. Obwiniamy wszystkich wokół za to co się dzieje, nie potrafiąc dostrzec że ów życiowe komplikacje są najczęściej konsekwencją wcześniejszych działań, albo co gorsza – ich braku. Żadna taka trudność nie bierze się znikąd. To następstwo przeszłych zdarzeń. Ile razy narzekałeś na małe zarobki, czy złego szefa? To nie jest problem, tylko rezultat. Ile razy zazdrościłeś innym lepszego samochodu, tudzież roweru, albo epickich wakacji. Uwierz – to nie problem, lecz pokłosie Twoich wcześniejszych decyzji. Co zrobisz, aby je zmienić?

Wyobraź sobie, że stoisz na korytarzu mając przed sobą dwa skrzydła. Z prawej widzisz ból, cierpienie i wszystko co człowieka może spotkać najgorsze, z drugiej zaś dostrzegasz doskonale znany i sprawdzony grunt. Co wybierasz? W lewo wraz z Tobą podąży 80% innych ludzi, a tylko 20% dostrzeże, że za przeszkodami znajdującymi się w skrzydle po prawej czeka nagroda. Ty jej nie zobaczysz. Nie podążysz za swoją ideą, lecz porzucisz ją na rzecz świata w którym się orientujesz. W tym momencie właśnie przegrasz.

Tylko kilka sekund życia, jedna właściwa decyzja dzieli Ciebie od zmian na lepsze. Taką decyzją w moim życiu był zakup kurtki – jeśli nie wiesz o czym piszę zajrzyj proszę tutaj. To ona sprawiła, że rozpocząłem zupełnie nową ścieżkę, którą wciąż modyfikuję przekraczając kolejne kamienie milowe. Kilka sekund. Tylko tyle mi wystarczyło. A teraz odpowiedz sobie na pytanie, ile razy zwątpiłeś będąc na moim miejscu? Ile razy nie oddzwoniłeś, nie otworzyłeś drzwi, nie przekroczyłeś bariery swojego umysłu? Ile razy odłożyłeś coś w czasie mówiąc “jutro się tym zajmę”, a nie zrobiłeś tego do dzisiaj?

Jeżdżę na rowerze od kilku lat, co rusz słysząc pytania przechodzące w drwinę “po co to robisz, przecież to Tobie nic nie daje?”. Uśmiecham się wówczas nie odpowiadając nic, wiem bowiem że mój rozmówca, z góry źle nastawiony do zmian mojej odpowiedzi nie zrozumie. Wiesz czym tak naprawdę jest dla mnie rower, a może precyzyjniej jazda na nim? To styl życia, który pozwala mi podejmować kolejne życiowe wyzwania. Ilekroć przekraczam pewną barierę na dwóch kółkach, zdaję sobie sprawę że w każdej innej dziedzinie życia też dam sobie radę. Rower to narzędzie pozwalające radzić sobie z tym, co Ty nazywasz “problemami”. Pozwala mi podejmować decyzje, które potrafią odmienić choćby w niewielkim stopniu moje życie. Dzięki kolejnym kilometrom spędzonym w siodełku wiem, że cierpliwość popłaca.

Wiele razy słyszę, że jestem szczęściarzem, że mi się udało. Nie, nie jestem. Ja po prostu pracuję na to, aby mi się udawało. Wciąż i wciąż. Kreuję w głowie kolejne wyzwania i podejmuję się ich realizacji. Wiem, że będzie ciężko i często będzie się wiązało z różnymi trudnościami. No pain, no gain. Tylko przeżycie bólu pozwala przezwyciężyć słabość i osiągnąć sukces. Podsumowując, chciałbym żebyś zapamiętał tylko jedno. Rezygnacja szybko wchodzi w nawyk, ale gdy Twoim sposobem bycia stanie się podejmowanie ciężkich prób to już z tej drogi nie zejdziesz.

There is no way to happiness, happiness is the way.

Motywacja

To też minie

Kiedyś wszystko wyglądało inaczej. Podejście do świata i wyzwalane emocje sprawiały, że często przeżywałem sinusoidę swoich zachowań. Gdy wiele rzeczy się udawało uważałem siebie za kogoś ponad wszystkimi, bo robiłem to co innym nie wychodziło. Z drugiej strony każdy najmniejszy błąd, każda porażka prowadziła do przeciwnego stanu – w mojej głowie szybko pojawiała się myśl, że jestem nieudacznikiem i powinienem zakopać się pod ziemię.

(więcej…)