Showing: 1 - 10 of 32 RESULTS
inpeak trainer
Recenzje

Co dało mi korzystanie z Inpeak Trainer – polskiej platformy inteligentnego kolarskiego treningu?

Trening kolarski. Bardzo nie lubię tego określenia. Gdy ktoś mi mówi, że “trenuję” szybko staram się go sprowadzić na ziemię. Nie, nie trenuję. Ja jeżdżę! Ot, po prostu. Siadam na siodełko i jadę przed siebie. W trasy doskonale sobie znane, ale i tereny które eksploruję po raz pierwszy. W tempie jakim mam ochotę, albo fizyczne możliwości danego dnia. Nie mam planów startowych, a jeśli gdzieś startuję to dla własnej przyjemności. To nie rywalizacja mnie przyciąga, a miejsca i ludzie, którzy tworzą dany wyścig.

(więcej…)
Recenzje

Smartfon na kokpicie – Hammerhead Karoo 2 miesiąc później

Komputer rowerowy dla wielu z nas stał się nieodłącznym towarzyszem podróży dłuższych i krótszych. Przez wiele lat niezaprzeczalnym liderem branży był Garmin, od którego rozpoczęła się i moja przygoda z tego typu urządzeniami. Legendarny Edge 500 odstawał od dzisiejszych realiów dość mocno, ale wówczas był najbardziej atrakcyjnym i solidnym rozwiązaniem na rynku. Przetrwał ze mną nieco ponad trzy lata – i to dosłownie, bo jego żywot skończył się kilka dni po upływie okresu gwarancyjnego. Późniejsza dość nieprzyjemna historia z polskim supportem Garmina sprawiła, że niechęć do tej marki trwa do dzisiaj.

(więcej…)
Recenzje

Dandy Horse – czyli koła na życzenie, choć z katalogu

Lekkie, wytrzymałe i tanie – kiedyś usłyszałem, że nie da się stworzyć takiego zestawu kół, a z wspomnianych trzech cech zawsze jedną trzeba wyeliminować. Jeśli lekkie i tanie – to nie wytrzymałe, jeśli tanie i wytrzymałe – to nie lekkie. I zapewne wiele serwisów rowerowych wciąż ten mit powiela, w szczególności w przypadku naprawdę budżetowych rozwiązań. Technologia poszła jednak zdecydowanie do przodu, tak jak i zwiększyła się ilość miejsc w których można sensowne koła złożyć. I jest to chyba jedyny segment branży rowerowej, który nie odczuł znacząco obsuwy w dostawach komponentów. Przynajmniej ja mam takie wrażenie.

(więcej…)
Recenzje

Zrobiłem sobie rowerową ramę. Z tytanu. W Chinach.

Kto mnie zna, wie że o własnym customowym rowerze myślałem już od dłuższego czasu. Takim, który będzie dopasowany do moich potrzeb i planów, który najpełniej pozwoli mi cieszyć się z kolejnych kilometrów spędzanych na siodełku. Poszukiwałem, rozmawiałem, starałem się znaleźć coś, co będzie odpowiadać moim potrzebom. Długo w mojej głowie krążyła myśl o ramie stalowej, w końcu w Polsce mamy kilku naprawdę solidnych rzemieślników potrafiących z rurek Columbusa czy Reynoldsa robić cuda.

(więcej…)
Recenzje

Bryton Rider 750 – czy to komputer rowerowy dla Ciebie?

Czas na podsumowanie kolejnego produktu tajwańskiego producenta rowerowej elektroniki – Bryton Rider 750. O ile opisywany kilka tygodni temu Rider 420 był przeznaczony dla odbiorców, którzy raczej rozpoczynają swoją rowerową przygodę i chcą uzyskać nieco więcej informacji o swojej jeździe i formie, to najnowsze dziecko Tajwańczyków skierowane jest już do użytkowników zdecydowanie bardziej zaawansowanych. Bryton Rider 750 zagości w nadchodzącym sezonie na kokpitach belgijskiej grupy Wanty Gobert InterMarche, która odkupiła licencję Pro Tour od Jima Ochowicza.

(więcej…)
Recenzje

Cudze chwalicie, swego nie znacie – o manufakturze toreb rowerowych Totka Bags

Sebastiana poznałem przez przypadek scrolując Instagram i proponowane przez algorytmy posty użytkowników. Torby, które prezentował na zdjęciach były czymś czego od kilku miesięcy poszukiwałem. Ich konfiguracja i wielkość była rzeczą, którą pożądałem, a której niewielu producentów, czy też manufaktur było w stanie zaoferować. Poza tym kolejne publikacje sprzętu bikepackingowego na kanałach Totka Bags utwierdziły mnie w przekonaniu, że Sebastian zna się na rzeczy. Gdy okazało się, że podobnie jak ja mieszka we Wrocławiu, długo się nie zastanawiając, zamówiłem pierwszą torebkę.

(więcej…)
gripgrab
Recenzje

Jak się ubrać zimą na rower i dlaczego warto postawić na wełnę merino?

Zimowa jazda na rowerze nie należy do zajęć łatwych, a dla większości cyklistów nie kojarzy się również z niczym przyjemnym. Dzieje się tak dlatego, głównie poprzez nieodpowiedni ubiór, który prowadzi do przegrzewania, lub częściej – marznięcia. Jak się ubrać, gdy temperatura spada w okolice zera stopni Celcjusza i czuć się komfortowo?

(więcej…)
Recenzje

Bryton Rider 420 – co potrafi komputer rowerowy za 549 złotych?

Jeszcze do niedawna marka Bryton była w kolarskim świecie niespecjalnie znana, a mi osobiście kojarzyła się przede wszystkim z popularnym portalem sprzedażowym z Dalekiego Wschodu. Nigdy wcześniej nie zaryzykowałem kupna produktu tego azjatyckiego producenta, i być może był to błąd. Niedawno w moje ręce trafił zgrabny model Rider 420, który był w minionym sezonie wykorzystywany również w zawodowym peletonie. Co takiego ma to urządzenie w sobie, że warto się nim zainteresować? Zapraszam do lektury moich wrażeń z jego użytkowania.

(więcej…)
Recenzje

Chomikowanie pod dachem nie tylko na Zwifcie – przegląd aplikacji

Ostatnich kilka tygodni spędziłem na sprawdzeniu rynku platform treningowych dla kolarzy. Różnych możliwości treningu można naliczyć kilkadziesiąt, ale wiele z nich oferuje podobne funkcje, tylko w innym opakowaniu. Która z nich jest warta uwagi? A którą można sobie odpuścić? Zapraszam do lektury moich subiektywnych wrażeń.

1. BigRingVR

Swoją przygodę z chomikowaniem rozpocząłem w sposób nieoczywisty, bo od znanej jedynie garstce (tak przynajmniej wyszło z mojej osobistej sondy) aplikacji/programu BigRingVR. Co takiego ma do zaoferowania? Ponad 9000 kilometrów rzeczywistych tras, które pozwalają poczuć prawdziwy klimat miejsc, które “zdobywacie”. Program zgrywa się z trenażerem (w moim przypadku: Elite Suito) bez żadnych problemów, a symulacja tras wydaje się być w miarę dobrze odwzorowana. Aby to sprawdzić “wybrałem się” na znane sobie przełęcze: Gothard Pass i Furka Pass w Szwajcarii, oraz “podjechałem” Mont Ventoux od Maulacene. Za każdym razem miałem podobne odczucia, jak w rzeczywistości. Oczywiście odczucia tylko i wyłącznie fizyczne, bo całej otoczki i magii tych miejsc nie da się tak zwyczajnie przenieść do własnego mieszkania. W aplikacji znajdziecie jedną trasę z Polski – rundę wokół Ślęży. Przyznam szczerze, że tak szybko jak we własnym domu w realnym świecie tej trasy chyba nigdy nie pokonywałem.

Program oferuje możliwość rywalizacji “na żywo” z innymi użytkownikami (co udało mi się przez chwilę na Mont Ventoux), tylko jest jeden mały problem… aktywnych użytkowników brakuje. Za każdym razem ich liczba on-line nie przekraczała 100. Sama strona internetowa i social media też niespecjalnie zachęcają do tego, by z niej korzystać. Czy warto wydawać więc 10 euro miesięcznie? Moim zdaniem to nieco dużo, w szczególności że w podobnej cenie konkurencja potrafi zaoferować nieco więcej.

Podobne i bardziej znane tego typu aplikacje to FULGAZ, czy Tacx Training. Z tą drugą miałem problemy aby połączyć ją z trenażerem, przez co samo sprawdzanie sobie odpuściłem.

2. Rouvy

Zdecydowanie bardziej rozbudowaną platformą jest ROUVY, który polega również na pokonywaniu realnych tras – z tym że ilość użytkowników a co za tym idzie możliwości rywalizacji są zdecydowanie większe. Zresztą ten program jest dość popularnym sposobem spędzania czasu na chomiku. Oprócz tras wideo, możecie znaleźć mnóstwo śladów wgranych przez użytkowników. Ja tak np. wjechałem na Pradziada, ale mając na względzie 22% nachylenia jakie musiałem przecierpieć, nie wiem jak bardzo wiarygodne w odniesieniu do rzeczywistości są te ślady. Rouvy to też interaktywne wyścigi, jak np. Vuelta a Espana podczas której można było pościgać się na tej samej trasie, co kilka godzin wcześniej zawodowcy.

Jeśli ktoś potrzebuje konkretnie potrenować, a nie tylko jeździć bez celu, to Rouvy oferuje ponad 7000 różnych treningów, których – przyznaję szczerze – nie sprawdziłem. Jest też możliwość importu treningów lub stworzenia własnego. Dzięki temu myślę, że jest to ciekawa alternatywa dla Zwifta.

3. The Sufferfest

To zupełnie inna platforma niż wcześniej opisywane, która bazuje nie na trasach do pokonania, a planach treningowych. Jego idea bardzo mocno przypomniała mi zajęcia indoor cycling/spinning z jakimi miałem do czynienia przez kilka ostatnich lat. I moim zdaniem takie chomikowanie ma zdecydowanie większy sens. Mi osobiście, gdy muszę skupić się na wykonywaniu kolejnych interwałów, a na ekranie mam przyjemne widoki czas płynie zdecydowanie szybciej, niż podczas rundki po Watopii, czy rywalizacji z koniami Zwift Polska.

Niestety jeden, z pozoru mały problem wyeliminował ją z użytku – przynajmniej w moim przypadku. Na trenażerze mam wpięty gravel z przełożeniami 42 z przodu i 11-28 z tyłu. I o ile wcześniej testowane programy potrafiły sobie z tym poradzić (bez włączonego ERG), to ta aplikacja poległa. Przy dużych obciążeniach często jechałem z kadencją 35-40. Taka jazda nie jest ani efektywna, ani przyjemna i po nieudanych próbach ręcznego regulowania obciążenia po prostu z niej zrezygnowałem. A szkoda, bo wygląda na ciekawy projekt. Warto też dodać, że jest mocno wspierana przez Wahoo, a treningi realizowane z użyciem trenażerów i komputerków tego producenta mogą być ciekawsze, przyjemniejsze i z większymi wymiernymi korzyściami.

5. BKOOL

Oprogramowanie BKOOL reklamowane jest jako “najbardziej realistyczny” symulator jazdy rowerem. Dlatego z tym większą ochotą i motywacją postanowiłem go wypróbować. Niestety, podobnie jak w przypadku Sufferfest doświadczyłem dużych problemów z symulowaniem obciążenia. Było ono bardzo nerwowe, nienaturalne, ale przede wszystkim nieadekwatne do rzeczywistości. Przy umiarkowanych podjazdach 8% moja kadencja gwałtownie spadała poniżej 50, a im było stromiej, tym gorzej moje nogi obracały korbę.

Przyznam szczerze, że czuję wobec tego oprogramowania duży niedosyt. Bardzo duży. W moim subiektywnym przekonaniu cała otoczka aplikacji, jej interfejs, płynność działania, ilość informacji na ekranie sprawia, że mogłaby być podstawowym programem zimowych miesięcy na chomiku. Autorom BKOOL daję czas, bo uważam że te drobne niedociągnięcia zostaną dopracowane, a ja będę mógł wykorzystać ogromny potencjał jaki drzemie w tej aplikacji.

6. ONELAP

Onelap to chińska odpowiedź na popularnego Zwifta. Aplikacja dość ciekawa, oferująca dużo tras, opcje treningowe i dobrą grafikę. Ale podobnie jak BKOOL odwzorowanie obciążenia w stosunku do rzeczywistości jest dość kiepskie. Obie aplikacje bardzo mocno “dociążają” każąc wręcz jechać siłowo na niskich kadencjach. Niespecjalnie mi to odpowiada. Chiński projekt jest w trakcie rozwoju i znający go z lat ubiegłych dostrzegają olbrzymi postęp (m.in. język angielski, a nie chińskie krzaki), lecz w porównaniu do ROUVYZwift i BKOOL’a jest mimo wszystko mocno ubogi w funkcje.

7. CADeSPORT

O CADeSPORT napisać mogę tylko tyle, że jest. Wydaje się, że to mocno niedojrzały projekt, który dopiero próbuje wyczuć ten rynek. Grafika rodem z lat 90-tych i ciągle zawieszające się oprogramowanie, które po kilku próbach przejechania dłuższego fragmentu mocno nadwyrężyło moją cierpliwość. Sama ilość tras i możliwości treningowych jest też dość uboga. Być może kiedyś to się zmieni.

8. TRAINERROAD

To aplikacja, która nie skupia się na trasach realnych czy wirtualnych, a realizacji konkretnej jednostki treningowej. Pozwala na realne poprawienie swoich osiągów za pomocą planów treningowych które możemy wybrać z bogatego magazynu (których jest ponad 100), lub stworzyć indywidualnie. O ile jazda w reżimie interwałów wydaje się być dla mnie atrakcyjniejsza, niż zupełnie bezcelowe pokonywanie kilometrów na Zwifcie, to sama idea Training Road jest nieco sprzeczna z moim rozumieniem kolarstwa. To jest dla mnie przyjemnością, którą delektuję się kiedy mam na to ochotę i jakoś nie potrafię żyć z kalendarzem w ręku i zrobieniem konkretnych jednostek. Ale znam osoby, które dzięki temu programowi zbudowały naprawdę solidną formę i dzisiaj w amatorskim peletonie potrafią walczyć o czołowe miejsca.

9. ZWIFT

mirror reflection of focused man training at home
Photo by Mister Mister on Pexels.com

O Zwifcie nie będę się za bardzo rozpisywał, bo inni napisali już wszystko, co chcielibyście wiedzieć na temat tej aplikacji. Mimo, że bardzo długo się przed nim broniłem, okazało się że jest to najlepsze – na chwilę obecną – dla mnie rozwiązanie. Dlaczego? Po pierwsze nie nudzi (jeszcze). Po drugie pozwala korzystać z planów treningowych, ale nie w jakimś określonym reżimie, tylko wtedy kiedy się na to chce. To dla mnie najważniejszy czynnik. Mniej interesują mnie wyścigi, czy “socializowanie się” na wspólnych jazdach, choć nie wykluczam że od czasu do czasu i z tej możliwości skorzystam. Podobnie, jak z jakiejś możliwości sprawdzenia nogi, ale to już wtedy gdy ta noga faktycznie będzie gotowa do takich wyzwań.