Showing: 1 - 10 of 21 RESULTS
Recenzje

Rowerowe SPA, czyli jak czyszczę swoje rowery

Ładny rower, to czysty rower. Chyba nikt z nas nie lubi gdy jego wspaniała maszyna pokryta jest kurzem, błotem czy innym trawskiem które wplątało się w zębatki przerzutki, gdy odkrywaliśmy nowe szlaki. Zwykła woda, to często za mało, by móc pozbyć się brudu. Z pomocą przychodzą specjalistyczne rowerowe kosmetyki. Definiowanie czegoś jako “specjalistyczne” oznacza dla mnie przede wszystkim biodegradowalne. Od kilku lat staram się używać przede wszystkim takich produktów właśnie.

(więcej…)
Recenzje

W 80 dni dookoła świata – Mark Beaumont

Mark Beaumont to postać w świecie ultrakolarskim znany nie od dzisiaj. Jego osiągnięcia wybijają się ponad przeciętność i pokazują, jak daleko można przesunąć granice ludzkiego organizmu. W 2017 roku dokonał czegoś, co wydaje się niewiarygodne i wręcz niemożliwe do spełnienia. W 78 dni i 14 godzin przejechał na rowerze 18 000 mil okrążając Ziemię.

(więcej…)
Recenzje

Vittoria Terreno Zero (opinia)

Nie jest tajemnicą, że jedną z moich ulubionych marek, jeśli chodzi o rowerowe opony jest Vittoria. Na gumach tej marki spędziłem większość swojej rowerowej “kariery” osiągając nawet ponad 20 000 kilometrów na jednym komplecie modelu Rubino Pro Control. Chociaż włoskie gumy (de facto chińskie) nie są najlżejsze i nie toczą się wybitnie dobrze, to ich odporność na przebicia i bardzo długa żywotność sprawiają, że najchętniej z nich korzystam. Są przy tym wszystkim rozsądnie wycenione.

(więcej…)
Recenzje

SZakwa – o torbach słów kilka

Świat bikepacking’u rozwija się coraz prężniej, również w naszym kraju, co osobiście przyjmuję z ogromną radością. Coraz więcej osób chce spróbować bikepacking’owych podróży. Naprzeciw nim stają kolejni producenci sprzętu, w szczególności toreb. Wybór jest naprawdę ogromny, a powszechna globalizacja sprawiła, że każdy może sobie sprawić dowolną konfigurację w zależności od zasobności swojego portfela.

Ostatnio w kilku moich postach na mediach społecznościowych mogliście dostrzec nowe torby bikepackingowe. Wśród nich SZakwa – torba podsiodłowa od Magazynu Szosa w limitowanej edycji Race Through Poland. Wprawdzie nie miałem jeszcze okazji wykorzystać jej w trakcie długiej wyprawy, ale po przejechaniu kilkuset kilometrów mogę już co nieco powiedzieć. Torba powstawała przez blisko cztery lata, ewoluując znacząco aż udało się opracować produkt, który zadowoli szerokie grono użytkowników. Obok redakcji Magazynu Szosa jednym z głównych testerów był Paweł Puławski, uczestnik The Transcontinental Race, oraz dyrektor wyścigu Race Through Poland.

Szczegółowe dopracowanie poszczególnych elementów widać już na pierwszy rzut oka. Przede wszystkim mamy tutaj do czynienia z materiałem X-Pac. To kompozytowa tkanina składająca się z wielu warstw laminowanych w jednym arkuszu. Warstwy to m.in.: nylonowa tkanina wierzchnia, poliestrowa siatka „X-Ply”, wodoodporna folia oraz lekkie podłoże z tafty. Materiał ten został stworzony przez producenta żagli Dimension-Polyant. Dobry żagiel musi być maksymalnie lekki i wystarczająco silny, aby wytrzymać siły z jakimi musi się zmierzyć. Firma odkryła, że ​​znaczna część technologii, którą opracowali do wytwarzania specjalistycznych żagli wyścigowych, może stanowić świetną bazę do wszelkiego rodzaju sprzętu w szeroko pojętej branży outdoor. I tak X-Pac zaczął być wykorzystywany do produkcji m.in. plecaków i toreb.

Pojemność SZakwy wynosi 9 litrów, torba waży około 300 gram i składa się z dwóch warstw, które są w stanie zapewnić 100% gwarancję wodoodporności. Chociaż de facto tego nie miałem możliwości jeszcze sprawdzić. Torba jest przemyślana i dopracowana pod każdym względem. Jej wymiary pozwalają bezpiecznie umieścić ją pod sztycą, nie obawiając się o to, że będzie nam “dyndać” na boki. Lecz, aby tak się stało, trzeba solidnie ścisnąć paski. Wśród kilku fajnych patentów, można wyróżnić przede wszystkim szeroki panel na paski rzepowe, który pozwala przytwierdzić je w najbardziej dogodny sposób. Ciekawym rozwiązaniem jest antypoślizgowa wkładka, która zabezpiecza sztycę ramy, przed siłami tarcia. Dzięki niej nie ma już moim zdaniem potrzeby wykorzystania taśm zabezpieczających typu “heli-tape”, w szczególności przy karbonowych elementach naszego sprzętu.

9 litrów pojemności to wystarczająco dużo, by pomieścić wszystko, co niezbędne do kilkudniowej podróży. W swoich testowych jazdach bez problemu zmieściłem w niej swój śpiwór Cumulusa, krótki zestaw na przebranie (koszulka+spodenki), kurtkę przeciwdeszczową, długie spodnie a także dętkę, zestaw narzędzi i pomkę. Z takim ekwipunkiem swobodnie rolowałem torbę na trzy razy. Gdybym wyciągnął tylko te cztery ostatnie elementy, mógłbym je zamienić na np. lekkie bivvy, zestaw rękawków i nogawek, kamizelkę i pewnie jeszcze miałbym miejsce na coś jeszcze.

Torba idealnie przylega zarówno do sztycy, jak i siodełka, dzięki czemu staje się niemal integralną częścią roweru, o której posiadaniu jesteśmy w stanie szybko zapomnieć w trakcie kolejnych kilometrów podróży. To istotne, bo często podsiodłówki mają tendencję do przesuwania środka ciężkości i stanowią swego rodzaju balast, który nas zwalnia i wymaga włożenia więcej sił w każde pociągnięcie korbą. Tutaj ten problem oczywiście również istnieje, ale w moim subiektywnym odczuciu (i dość krótkim czasie użytkowania – co istotne) została idealnie wyśrodkowana przyjemność z jazdy, z potrzebą przewiezienia ekwipunku. SZakwa kosztuje niemało, bo 460 złotych. Taki wydatek, w szczególności obecnie wydaje się być dla wielu osób wysoce nierozsądny i zbędny. Jest to w pełni zrozumiałe. Dlatego nie chcę nikogo do jej zakupu zachęcać tu i teraz.

szakwa

Osoby śledzące mój blog, a także posiadacze mojego E-Book’a o bikepacking’u znają moje zdanie odnośnie tańszych rozwiązań, które w większości przypadków i potrzeb będą w 100% wystarczające. Jednak, w szczególności teraz, gdy gospodarczo świat stanie na głowie w moim przekonaniu powinniśmy przede wszystkim wspierać siebie nawzajem. Świat stanął w miejscu i w zasadzie nie wiadomo, kiedy ruszy ponownie. Jak już to się stanie, to z pewnością nasza rzeczywistość będzie wyglądała zupełnie inaczej, niż obecnie. To wiem na pewno. Już niedługo wielu z nas przewartościuje swoje życie i codzienne potrzeby, wiele razy obracając dookoła złotówkę, którą będzie chciał wydać. Z drugiej strony wiele firm będzie walczyło o klientów, obroty i mówiąc dosadniej – przetrwanie.

Niezwykle istotne stanie się wspieranie lokalnych biznesów, by mogły się podnieść z sytuacji, której w takiej skali w większości nie byli w stanie przewidzieć. Również w szeroko rozumianej branży rowerowej. Dlatego, gdy będziesz się zastanawiał, czy wybrać Ortileb lub Apidurę “na promocji” za 500 złotych, pamiętaj że w polskiej szwalni Blahol szyją również świetną torbę.

rowerem przez afrykę
Recenzje

Rowerem przez Saharę

W każdej książce podróżników rowerowych po jaką sięgam pokładam spore nadzieje. Każda wyprawa jest inna i z każdej takiej wyprawy można wynieść solidną dawkę wiedzy i lekcję dla własnych planów. “Rowerem przez Saharę i jeszcze dalej” to zapis nieprawdopodobnej przygody, jaką na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku przeżył Jacek Herman-Ilżycki. To opowieść która intryguje i zachwyca jednocześnie. Rozpoczyna się od kulisów załatwiania paszportu w socjalistycznej Polsce i stosowanych fortelach, które miały umożliwić bohaterowi wyjazd do Afryki.

(więcej…)