Sebastiana poznałem przez przypadek scrolując Instagram i proponowane przez algorytmy posty użytkowników. Torby, które prezentował na zdjęciach były czymś czego od kilku miesięcy poszukiwałem. Ich konfiguracja i wielkość była rzeczą, którą pożądałem, a której niewielu producentów, czy też manufaktur było w stanie zaoferować. Poza tym kolejne publikacje sprzętu bikepackingowego na kanałach Totka Bags utwierdziły mnie w przekonaniu, że Sebastian zna się na rzeczy. Gdy okazało się, że podobnie jak ja mieszka we Wrocławiu, długo się nie zastanawiając, zamówiłem pierwszą torebkę.

Zanim jednak o samych produktach, opowiem Wam nieco o samym autorze. Jak sam podkreśla bardzo wyraźnie, nie jest krawcem z wykształcenia. To jego pasja, która rozpoczęła się od kursu szycia i tworzenia “czego popadnie” dla rodziny i znajomych. Z czasem zaczął swoje dzieła publikować w social mediach. Tak zaczęli się pojawiać pierwsi klienci, a portfolio produktów Totka Bags w dużej mierze zaczęło się skupiać na plecakach i torbach. Sebastian swego czasu podróżował po świecie na rowerze z sakwami rowerowymi. Jak wspomina jego pierwszy zestaw szybko uległ zniszczeniu, a on w trasie musiał sobie radzić, doszywając wzmocnienia do tamtych sakw. I służą one do dzisiaj – obecnie jego żonie.

To doświadczenie związane z rowerowymi wyprawami jest widoczne w produktach, które teraz zaczął produkować samodzielnie. Sebastian dobrze wyczuwa panujące trendy, oraz idące za nimi potrzeby użytkowników. Produkty, które tworzy w jego przekonaniu mają być zarówno ładne, wygodne i praktyczne. Nie oszczędza również na materiałach – na co dzień pracując z różnymi rodzajami Cordury, a ostatnio zaczął przygodę również z X-pack’iem. Ostatnio coraz częściej produkuje rzeczy związane z bikepackingiem. Jego oferta zawiera wszystko czego dusza zapragnie. Od różnego rodzaju podsiodłówek, przez foodbagi i torby na kierownicę.

Ta ostatnia została stworzona właśnie dla mnie. Po pierwszych próbach tworzenia czegoś własnego w ubiegłym roku, tym razem poszukiwałem czegoś większego, co dodatkowo będzie w stanie uporządkować rzeczy przewożone pod kierownicą. Krótko mówiąc = z kilkoma dodatkowymi przegródkami, dostosowanymi do moich potrzeb i oczekiwań. Szybko doszliśmy z Sebastianem do produktu, który po nie więcej jak tygodniu mogłem osobiście odebrać. Postawiłem na klasyczną czerń z Cordury 1000, która będzie idealnie pasować do nowego kokpitu, jaki już niedługo ujrzy światło dzienne (poza tym czarny lepiej się czyści). Jasne wnętrze z ripstopu, pozwala odnaleźć nawet najmniejsze elementy łatwo i szybko.

Po kilkuset kilometrach wspólnych wojaży mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że jest to produkt godny polecenia. Co więcej, produkt który jest indywidualny, jedyny w swoim rodzaju, bo stworzony zgodnie z moimi potrzebami. I to właśnie jest niesamowita przewaga małych manufaktur. Wprawdzie takie produkty są nieco droższe, niż w przypadku globalnych firm, czy tych importujących z Azji, a tylko brandujących swoim logo, ale… są niepowtarzalne i z pewnością docenicie to podczas długotrwałego ich użytkowania.

Cieszy mnie, że w szczególności ostatni rok pokazał, że mamy w Polsce sporo osób, które potrafią szyć torebki bikepackingowe a przede wszystkim – potrafią wyczuć potrzeby ich użytkowników. Ja z czystym sumieniem mogę Wam polecić Sebastiana “Totka” którego znajdziecie poprzez Facebook’a, Instagram’a lub Etsy.

Przeczytaj również:

%d bloggers like this: