Showing: 1 - 10 of 17 RESULTS
Pozostałe

5 pomysłów na prezent dla osób lubiących bikepacking

Chociaż ten rok jest na wskroś odmienny od wcześniejszych i bardzo dziwny pod każdym względem, wciąż próbujemy nie dać się zwariować. Nadchodzący grudzień to czas, gdy często obdarzamy siebie prezentami. Mniejszymi i większymi.

Poniżej przedstawiam Wam kilka – być może – nieoczywistych propozycji gadżetów, które zadowolą każdego maniaka rowerowych podróży. Zrób komuś prezent, albo najlepiej sobie!

1. Saszetki zapachowe

fot. Freshed

Gdy jeździ się dużo w mokrym, czy błotnistym terenie, to nie ma możliwości, by wrócić z suchym obuwiem do domu. A pozostawienie mokrych butów prawie na pewno zakończy się nieprzyjemnym zapachem we wnętrzu, który z każdą kolejną jazdą będzie tylko narastał. Jasne, można sobie z tym problemem poradzić za pomocą np. sody oczyszczonej, gazet i ręczników papierowych, ale po co, skoro na rynku są rozwiązania prostsze i w dodatku dość tanie? Saszetki zapachowe są przy tym praktyczniejsze i można je zabrać ze sobą na każdą wyprawę.

2. Skarpetki merino

fot. gribgrab.com

Jeśli o butach i mokrych stopach mowa, to warto zainwestować w produkty, które przynajmniej w części pomogą nam by kończyny nie marzły. Wełna merino ma tą właściwość, że ogrzewa nawet gdy jest mokra, przez co jest coraz częściej wykorzystywana w trakcie rowerowych wypraw. Sam wielokrotnie sprawdziłem słuszność tej tezy – nie tylko na stopach – i zdecydowanie mogę się pod nią podpisać.

Można wykorzystać też skarpety wodoodporne, ale ich wielkość nie każdemu będzie odpowiadać, zaś nawet najzwyklejsze skarpety merino sprawią, że zupełnie inaczej będziesz spoglądać na kolejne “mokre” wyprawy.

3. Wąsy tubeless

fot. probiketool.com

Opony tubeless zrewolucjonizowały rynek rowerowy, a każdy kto doświadczył jazdy bezdętkowej raczej nie wraca już do “tradycyjnego” systemu opony i dętki. Jednak, aby taka jazda cieszyła długi czas trzeba być odpowiednio zaopatrzonym. Jedną z podstawowych rzeczy są specjalne wąsy, które mają za zadanie zalepić dziury, z którymi samo mleko sobie nie poradziło. Posiadanie takiego specjalnego zestawu z pewnością pozwoli Wam na szybszy serwis w przypadku awarii i unikniecie zakładania dętki.

4. Torba rowerowa custom

fot. Totka Bags

Bikepacking to torby. Oczywiście, ale czy musi to być koniecznie Apidura czy inny Ortilieb? Spraw komuś (lub sobie) świetny prezent i zamów customizowaną torbę w jednej z kilku polskich manufaktur. Nie dość, że produkt, jaki zamówisz będzie indywidualnie dopasowany, to jeszcze unikalny, bo nikt inny takiego mieć nie będzie. A i cena będzie zapewne zbliżona. Poniżej kilka linków do naszych rodzimych firm:

Totka Bags

Baby Legs Bags

Ride And Get Lost

Pathfinder Gear

5. E-book o bikepacking’u

A jeśli ktoś dopiero chce zacząć przygodę z podróżami na lekko, a nie od czego – to świetnym pomysłem na prezent będzie e-book o bikepacking’u. Ponad 100 stron wiedzy, która pozwoli oswoić i poznać bliżej ten sposób podróżowania. Z pewnością po jej lekturze, pierwsza bikepackingowa wyprawa będzie wyglądała zupełnie inaczej. Do końca roku E-BOOK możecie kupić w promocyjnej cenie 10 złotych zamiast 19 złotych.

great lakes gravel
Podróże

Nie planuj niczego – z wyprawy bikepackingowej na Great Lakes Gravel

Powolnie obracając korbą wspinam się na kolejną hopkę, tym razem nieco solidniejszą, której nachylenie dochodzi nawet do 10%. Uwielbiam to uczucie przyjemnego łaskotania mięśni. Jeszcze nie jest to krzyk rozpaczy, ale wiem że już przekroczyłem pewną granicę komfortu. Właśnie teraz czuję, że żyję. Taka jazda właśnie sprawia mi najwięcej przyjemności. Spoglądam na Wahoo, które pokazuje już ponad 3000 metrów przewyższeń. Kiedy? Choć Mazury wcale płaskie nie są, to te podjazdy są jakieś inne. Tak jakby życzliwsze dla nóg. A może to ta różnorodność trasy sprawia, że nie odczuwam specjalnego zmęczenia? Jedzie się całkiem sympatycznie, na horyzoncie widać już złociste niebo, które zapowiada kolejny ciekawy dzień. Choć tych w ostatnim czasie wcale nie brakowało. Oj, nie brakowało.

(więcej…)
Podróże

Gotowy do drogi (wersja 2020)

Coraz częściej z Waszych ust słyszę pytania, dlaczego wybrałem bikepacking, a nie “tradycyjne” sakwiarstwo? I w jaki sposób potrafię spakować “cały dom” w tak niewielki litraż. Poniższa odpowiedź będzie nieco, a nawet bardzo subiektywna, ponieważ mam tylko wyobrażenie i spostrzeżenia z boku, jeśli chodzi o sakwiarstwo, a nie prawdziwe doświadczenie.

Myślę, że odpowiedzią na to pytanie będzie rzecz, którą najbardziej cenię w jeździe na rowerze. Jestem szosowcem i mimo posiadania gravela i blisko 20 000 kilometrów na nim przejechanych to się znacząco nie zmieniło. Lubię pokonywać dystanse szybko*, a chęć poznawania świata i odwiedzania nowych miejsc zachęciła mnie kilka lat temu do bikepacking’u.

Bikepacking w moim odczuciu pozwala na zdecydowanie więcej, a bikepacking na gravelu w zasadzie nie ogranicza nas wcale. Zaś turystyka rowerowa z sakwami to koncepcja jazdy na rowerze po ustalonej, głównie dobrze przygotowanej trasie bez zbytniego zjeżdżania z niej. Turystyka rowerowa zdecydowanie różni się też pokonanymi dystansami, szybkością jazdą i jej wydajnością.

Bikepacking nie jest nowy, ponieważ koncepcja przypinania toreb do roweru jest tak stara, jak same rowery. Ta forma podróżowania rozwinęła się w ciągu ostatnich 5 lat za sprawą dość dużej uniwersalności jaką daje podróżowanie na lekko. Nie bez przyczyny najlepszą odpowiedzią na pytanie: “jaki rower jest najlepszy do bikepacking’u” jest: “ten, który aktualnie posiadasz”.

Dzięki torbom, które montuje się w ramie, na sztycy i kierownicy możemy równomiernie rozłożyć całkowity bagaż, jaki ze sobą przewozimy. Taki sposób pakowania pozwala również na przyjemniejszą i bezpieczniejszą podróż po nierównych szlakach i drogach.

Bikepacking to także sztuka dostosowywania się. Najlepszym zestawem bikepackingowym jest ten, z którego aktualnie korzystamy. Przez kilka lat jeżdżenia nie zdarzyło mi się, bym posiadał dokładnie taki sam ekwipunek. Wraz z nabieraniem doświadczenia się on zmieniał i zmienia nadal, a ja oprócz eliminowania zbędnych gratów staram się próbować czegoś nowego.

Publikuję ten tekst na chwilę przed wyjazdem w nieco dłuższą podróż. Uprzedzając pytania, które z pewnością się pojawią przy okazji wyprawy, poniżej publikuję listę rzeczy, które ze sobą zabieram i które będę mógł wykorzystać w jej trakcie.

1 – SZakwa – torba podsiodłowa “w sam raz”. Nie jest ani za mała, ani za duża, nie buja na boki i jest po prostu dobra. W środku mieści bieliznę do spania, drugi komplet odzieży do jazdy, śpiwór Cumulus i kurtkę (którą w przypadku dobrych prognoz zamienię na bluzę).

2 – Uprząż, którą jakich czas temu wykonałem według własnego projektu. W worku wodoszczelnym schowany jest namiot Naturhike Tagar 1, materac Naturhike i zestaw do parzenia kawy. Waga bagażu z przodu to raptem 1700 gram.

3 – Torba w ramie Blackburn Outpost Elite. Najnowszy nabytek, zakupiony po kilku miesiącach bardzo dobrych doświadczeń ze starszą siostrą. Model w rozmiarze L jest niezwykle lekki i pojemny. Idąc od dołu zmieścił skarpety wodoodporne (które trochę miejsca potrzebują), owiewki, nogawki, rękawki, apteczkę i kosmetyczkę, ręcznik, folię NRC, kurtkę i spodnie wodoodporne. Na górze bez problemu zmieścił się jeszcze dron, wraz z dodatkowymi akumulatorami i ładowarkami USB. Z boku trzymam dokumenty, dłuższe trytytki i vlepy, by świat się dowiedział gdzie byłem 🙂

4 – Praktyczna torebka, która idealnie mieści powerbank 20 000 mAh, duży telefon, chusteczki nawilżane, klucze i inne podręczne drobiazgi.

5 – Food bagi – czyli miejsce w którym przechowuję jedzonko 🙂

6 – Napęd – bo o to też pytacie 🙂 Sram Apex 1 (42×11-42), hamulce i tarcze TRP Spyre-C, klocki ceramiczne od znanego YouTube-ra 🙂

7 – Koła składane z komponentów DT Swiss: obręcze R500db, piasty DT350 i szprychy Competition. Na nich nałożone opony tubeless Vittoria Terreno Zero 650×47 z mlekiem Trezado.

8 – Narzędziownik – czyli miejsce na zapasowe części: klocki hamulcowe, dętka, łyżki, zestaw naprawczy do tubeless, zapasowy wentyl, łatki samoprzylepne, trytytki, taśma izolacyjna, przejściówka Presta/Schroeder, olej.

9 – Lemondka – ani typowo turystyczna, ani typowo czasowa. Taka w sam raz, która pozwala na wygodną jazdę w kilku pozycjach. Kupiona w niebieskim markecie sportowym.

10 – Gaz pieprzowy – nigdy nie wykorzystywałem, ale lepiej być przygotowanym

11 – Jeszcze jeden świeży patent, pozwalający trzymać bidony zamocowane do siodełka.

Na zdjęciu nie widać oświetlenia. Moim głównym światłem jest Mactronic Noise 2 z przodu i Mactronic Walle z tyłu, zaś w zapasie trzymam akumulatorowe Ravemen i SeeSense.

* – umiarkowanie szybko 🙂

Podróże

The Socially Distanced

Klasyk Południa. Tak kolarska społeczność Wrocławia i okolic nazywa pętlę wokół wznoszącej się nad okolicą Ślęży. Ilość możliwych konfiguracji takiej rundy jest spora i powiększa się z każdym rokiem, wraz z kolejnymi remontowanymi drogami. Klasycznie, znaczy po asfaltach i to najlepiej idealnie gładkich, których na Dolnym Śląsku nie brakuje. …a jakby tak zrobić go zupełnie nieklasycznie? Z wykorzystaniem gravela i ścieżek niekoniecznie asfaltowych?

(więcej…)
dlouhe strane
Podróże

Jeseniki i bikepacking to zawsze najlepsza przygoda

Czy masz jakieś plany na weekend? – to pytanie, w szczególności w tym roku wywołuje we mnie nieokreślone uczucie, będące mieszanką rozdrażnienia, irytacji i bezradności. Odpowiedzieć, że nie mam będzie dość dużym nadużyciem, bo w aplikacji Komoot czeka co najmniej kilkanaście śladów gotowych do natychmiastowego wykorzystania. Zdanie twierdzące byłoby wprawdzie prawdziwe, ale obarczone sporym ryzykiem odwołania planów w ostatniej chwili. Na szczęście tym razem plan udało się zrealizować, i to z nawiązką.

(więcej…)
odra nysa
Podróże

Szlak rowerowy Odra-Nysa

Szlak rowerowy Odra-Nysa to jedna z propozycji na wakacyjną rowerową przygodę, jaką polecają inni cykliści. Trasa rozpoczyna się w czeskiej Nowej Wsi i biegnie przez ponad 640 kilometrów wzdłuż brzegów Nysy Łużyckiej i Odry do samego Bałtyku. Korzystając z pięknej pogody pierwszego wakacyjnego weekendu, wybrałem się sprawdzić, czy ta ścieżka faktycznie jest godna polecenia.

(więcej…)
Recenzje

Vittoria Terreno Zero (opinia)

Nie jest tajemnicą, że jedną z moich ulubionych marek, jeśli chodzi o rowerowe opony jest Vittoria. Na gumach tej marki spędziłem większość swojej rowerowej “kariery” osiągając nawet ponad 20 000 kilometrów na jednym komplecie modelu Rubino Pro Control. Chociaż włoskie gumy (de facto chińskie) nie są najlżejsze i nie toczą się wybitnie dobrze, to ich odporność na przebicia i bardzo długa żywotność sprawiają, że najchętniej z nich korzystam. Są przy tym wszystkim rozsądnie wycenione.

(więcej…)
Podróże

Izery – kraina idealna dla gravela

Góry Izerskie na turystycznej mapie Polski nie zajmują zaszczytnego miejsca. Daleko im do tatrzańskich strzelistych skał, czy choćby będących tuż obok Karkonoszy. W świadomości przeciętnego turysty są mekką narciarskich biegaczy ściągających tłumnie każdej zimy do Jakuszyc. Rowerzyści kojarzą je przede wszystkim z siecią ścieżek singletrack. Ale Izery to zdecydowanie więcej, Izery to idealna kraina do gravelowej eksploracji.

(więcej…)
Pozostałe

Zrób sobie sam – torby DIY

Bikepacking oznacza dla mnie ciągłe dostosowywanie się do potrzeb. Potrzeb, które zmieniają się wraz z każdą kolejną przeżytą wyprawą. Pamiętam swój pierwszy wyjazd, gdy na plecach towarzyszył mi sznurkowy worek wypełniony ciuchami. Nie było to ani wygodne, ani tym bardziej idealne rozwiązanie. Gdy dzisiaj wspominam tamtą wyprawę, sam się sobie dziwię, że udało mi się w taki sposób pokonać 500 kilometrów. Od tamtego ambitnego tripu minęło już kilka lat, a mój sprzęt bikepacking’owy ewoluował znacząco.

(więcej…)
race through poland
Podróże

#rtp2020 odbyło się indywidualnie

– Ale jak to nie będzie Race Through Poland? – moje wewnętrzne ja wyrwało mnie w środku nocy ze snu, zadając właśnie to pytanie. Przecież to nie może się tak po prostu nie odbyć! – Pomyślałem sobie w duchu. Pandemia, pandemią. Ścigać się nie możemy, ale jechać przecież tak! Nie musiałem się długo zastanawiać, trasa była gotowa, wystarczyło z niej skorzystać. Może nie w pełnym wymiarze, bo przy obecnie pozamykanych granicach byłoby to niemożliwe – ale przynajmniej na tyle, by poczuć namiastkę prawdziwego RTP.

(więcej…)