Showing: 1 - 10 of 26 RESULTS
serge pauwels
Podróże Pozostałe

Być VIP-em na Tour de France

Kolarstwo dla Belgów to sport narodowy, a każdy z zawodników traktowany jest tam z wyjątkowym szacunkiem. Klasyki rozgrywane na legendarnych brukowanych ścianach płaczu od wielu lat gromadzą rzesze wiernych kibiców, którzy próbują z wszystkich sił pomóc swoim ulubieńcom w drodze po zwycięstwo. Nie bez powodu zresztą kolarski świat podkreśla, że tylko tamtejsze klasyki rozgrywane często w kapryśnej, deszczowej aurze mogą równać z się z atmosferą panującą na Tour de France.

(więcej…)
czeska szwajcaria
Podróże

Mikroprzygoda na pograniczu

Rzucić wszystko i jechać w Bieszczady, albo w ogóle gdzieś w świat, nie przejmować się niczym, żyć nieustającą przygodą. Ile razy taki tekst wychodził z Twoich ust i ile razy własne słowa przekładały się w konkretne czyny? Gorzko stwierdzasz w tej chwili w swoich myślach, że nigdy, albo przynajmniej zdecydowanie zbyt rzadko. A wielkie i spektakularne przygody zawsze swój początek mają na lokalnym podwórku.

(więcej…)
race trough poland
Podróże

Zimny prysznic – czyli o #rtp2019 słów kilka

Krok po kroku wciąż idę do góry. Niemożliwe – mówię przeklinając w duchu – przecież wspinam się od dobrych 20 minut, a Wahoo pokazuje że wciąż mam 2 kilometry do szczytu. Przed sobą widzę tylko mgłę, która całkowicie burzy mój – i tak – słaby zmysł orientacji w terenie. Ledwo dostrzegam przednią krawędź koła. Błądzę nogami po niepewnej nawierzchni, kilkukrotnie sprawdzając czy na pewno jestem jeszcze na asfalcie. Wiele razy próbowałem zdobyć Stóg Izerski w jego najcięższej wersji, ale nigdy nie udało mi się to nawet przy “pustym” rowerze. Teraz przyszło mi zrobić to w najgorszych z możliwych warunków, a i tak “z buta”.

(więcej…)
Podróże

Gravelove Jeseniki

Na początku był rower. Życie toczyło się przyjemnym rytmem, ludzie jeździli do i z pracy, krążyli wokół swoich miejsc zamieszkania. Przez pewien czas byli szczęśliwi, dopóty nie włączył się naturalny ludzki odruch rywalizacji. Jazda na rowerze stała się kolejnym obszarem gdzie zaczęliśmy ze sobą konkurować. Zamiast przyjemności z jazdy liczyć zaczęła się prędkość, wytrzymałość, ludzie zaczęli oszukiwać i stosować nieczyste zagrywki, tylko i wyłącznie by zyskać przewagę nad innymi.

(więcej…)
Lubię być zaskakiwany
Pozostałe

W drogę (i poza nią)

Słońce za oknem i coraz wyższe temperatury jakie towarzyszyły nam w ciągu pierwszych dni kalendarzowej wiosny z pewnością zaowocowały bardziej śmiałymi wyprawami rowerowymi. Część z Was zapewne zaliczyła pierwszy tegoroczny biwak. Biwak, no właśnie. To słowo mam w swojej głowie od pewnego czasu. Swego czasu pewna osoba – całkowicie słusznie – w jednej z rozmów zarzuciła mi, że co to za bikepacking bez namiotu. Moje dotychczasowe doświadczenia w zakresie podróżowania na rowerze ograniczały się do wykorzystywania ogólnodostępnej infrastruktury noclegowej, czyli mówiąc prościej kwater, hosteli i hoteli. Za takim rozwiązaniem przemawiała lekkość roweru, bowiem z wypełnionymi torbami nie przekraczał wagi 13 kilogramów.

(więcej…)
Pozostałe

Dolnośląska Kraina Rowerowa cz. 2

O Dolnośląskiej Krainie Rowerowej na tym blogu już raz wspominałem kilka miesięcy temu oceniając “świecący” odcinek pomiędzy Prusicami, a Żmigrodem. W ostatni weekend postanowiłem sprawdzić kolejny fragment tej inicjatywy. Tym razem udałem się do Lubiąża by przejechać nową “autostradą rowerową” do Wołowa. Wprawdzie korzystałem z niej już na przełomie grudnia/stycznia w pewien sposób budując już swoją opinię, ale z pełną recenzją chciałem zaczekać aż przejadę całość.

Z jednej strony obecność nowych traktów przeznaczonych tylko i wyłącznie dla rowerzystów cieszy. Świadomość braku samochodów z lewej strony daje olbrzymi komfort i pozwala nam, rowerzystom na więcej swobody. Z drugiej strony jednak nie potrafię zrozumieć jakimi przesłankami kierowali się projektanci tych dróg. Niestety, w większości są one stworzone bez kompletnej wyobraźni o grupie docelowej, która z ów infrastruktury będzie korzystać.

dolnośląska kraina rowerowa

Standardy IRT woj. dolnośląskiego

Niewiele osób wie, ale jakiś czas temu Instytut Rozwoju Terytorialnego Dolnego Śląska stworzył szereg materiałów wspierających turystykę rowerową i mających ujednolicić wiele kwestii. Jednym z takich dokumentów są Standardy projektowe i wykonawcze dla infrastruktury rowerowej Województwa Dolnośląskiego. To obszerne źródło informacji ułatwiających projektantom stworzenie planu, a następnie wykonawcom budowę dróg rowerowych. Zainteresowanych lekturą odsyłam do powyższego linku, poniżej przytoczę tylko najważniejsze kwestie tam przedstawione.

Dolnośląskie standardy korzystają z doświadczeń najbardziej rowerowego narodu naszego globu, czyli holendrów. Rekomendują one korzystanie z powstałej tam metodologii “pięciu wymogów organizacji standaryzacyjnej” C.R.O.W. Czyli:

spójność – 100% źródeł i celów podroży powinno być dostępnych na rowerze

bezpośredniość – trasy rowerowe powinny oferować najkrótsze połączenia

bezpieczeństwo – infrastruktura rowerowa powinna minimalizować liczbę punktów kolizji z innymi pojazdami i pieszymi, zapewniać dobrą widoczność oraz separować lub integrować ruch rowerowy z kołowym w zależności od prędkości i natężenia

wygoda – infrastruktura rowerowa powinna ograniczać straty energii, minimalizować liczbę zatrzymań i pochylenia podłużne oraz zapewniać wysoką równość nawierzchni

atrakcyjność – trasa rowerowa musi być czytelna oraz bezpieczna w odczuciu osobistym i społecznym.

Dalej czytamy m.in.:

“Rowerzyści posiadają różne doświadczenie i umiejętności w jeździe na rowerze. Po drogach poruszają się zarówno zawodowi kolarze, mało doświadczeni rowerzyści rzadko korzystający z roweru, osoby starsze jak i dzieci uczące się jazdy na rowerze. Rowerzysta może poruszać się z prędkością wyższą niż 30 km/h, jechać na miejskim rowerze bez amortyzatorów, z zamontowanym koszykiem lub sakwami. Korzysta z  infrastruktury rowerowej przez okrągły rok i w każdą pogodę.

Prędkość i przyśpieszenie roweru są limitowane siłą ludzkich mięśni stąd też rower jako pojazd powinien być uważany za powolny środek transportu, którego nie należy dodatkowo spowalniać np. przez elementy uspokojenia ruchu.”

Dodatkowo w dalszej części dokumentu, wśród pozostałych wymagań znajdziemy taką wskazówkę dla projektantów:

“Przecięcia zjazdów i dróg podporządkowanych

Przy projektowaniu nawierzchni drogi dla rowerów przecinającej zjazdy (indywidualne i publiczne) oraz drogi podporządkowane należy stosować rozwiązania podkreślające pierwszeństwo rowerzystów nad samochodami”

Lubiąż – Wołów

Powyższe wprowadzenie jest wbrew pozorom bardzo istotne przy ocenie kolejnego fragmentu Dolnośląskiej Krainy Rowerowej. Choć blisko 13-kilometrowa trasa wydaje się być ciekawą i bezpieczną alternatywą dla innych dróg łączących Lubiąż z Wołowem, to po bliższym poznaniu pozostawia spory niesmak, niezadowolenie, a chwilami mocną irytację. Pierwszą istotną kwestią, jaką należy poruszyć jest odnalezienie tej ścieżki. Aby się na niej znaleźć, trzeba nieco się spocić. W samym Lubiążu nie znajdziecie ani jednego drogowskazu nań prowadzącego, podobnie zresztą jak w Wołowie, choć tam odnalezienie początku trasy wydaje się łatwiejsze.

Ale po kolei. Punktem orientacyjnym jadąc od strony Brzegu Dolnego niech będzie dla Was stary, zniszczony młyn. Jeszcze przed nim i przed wiaduktem musicie zjechać w leśną ścieżkę i dalej w dół za znakiem zakazu wjazdu wszelkich pojazdów mechanicznych. Widać to miejsce na poniższym zdjęciu. W Wołowie sprawa wydaje się być prostsza. Jadąc z centrum musicie się kierować drogą wojewódzką 338, która prowadzi również do Lubiąża. Należy odnaleźć ulicę “Zaułek Zielony” i dojeżdżając do jej końca znajdziecie się na docelowej ścieżce. Cały ślad opisywanego odcinka znajdziecie tutaj.

Szlak jest szeroki i pozwala na bezstresową jazdę dwóch rowerzystów w obu kierunkach. Wyższa prędkość nie sprawia dyskomfortu, jak na wielu innych rowerowych ścieżkach ponieważ asfalt jest przystosowany do jazdy powyżej 30 km/h. Droga jest poprowadzona nieczynną linią kolejową co pozwoliło wykorzystać sporo wciąż istniejących obiektów inżynieryjnych pozwalając ograniczyć choćby ilość skrzyżowań z innymi publicznymi drogami. Skrzyżowania, no właśnie. To one w dużej mierze sprawiają, że ów drodze daleko do określenia jej mianem “przyjaznej dla rowerzystów” i to nie tylko w kontekście przytoczonych wyżej standardów. Spójrzcie na poniższe zdjęcia.

Dodam, że takich miejsc na tej trasie jest kilkanaście. O ile można by próbować zrozumieć ich umiejscowienie na przecięciu dróg publicznych, to robienie tego w środku lasu rodzi szereg pytań z naczelnym: a po co to komu? Przyznam szczerze, nie wiem. Te barierki nie mają nic wspólnego z bezpieczeństwem, wręcz przeciwnie są jego zaprzeczeniem. Wymuszają ograniczanie prędkości, a ich omijanie też nie należy do najłatwiejszych czynności. A dodam tylko, że korzystam z roweru szosowego, który z wszystkich rodzajów jednośladów jest najbardziej zwinny by móc tego dokonać. Ciężko mi sobie wyobrazić w jaki sposób ominąć je mogłyby coraz częściej spotykane na ulicach tandemy, czy rodzice wiozący w przyczepkach swoje dzieci. Ba, nawet większe rowery miejskie mogą mieć problem!

Próbowałem znaleźć argumenty jakimi kierował się projektant, a następnie osoby zatwierdzające i przyjmujące te plany do realizacji. Nie znalazłem żadnego, może poza tym, że ktoś miał na zbyciu za dużo słupków w magazynie. Jest to oczywiście tylko i wyłącznie moja insynuacja nie podparta żadnymi dowodami. Oczywiście odcinek posiada kilka punktów w których można na chwilę zatrzymać się i odpocząć. Co kreatywniejsi zapewne wykorzystają je do biesiadowania 🙂

Podsumowanie

Z radością przyjmuję informację o kolejnych ścieżkach rowerowych powstających w Polsce. Cieszę się, że poszczególne samorządy czynią starania by uatrakcyjnić swoje regiony. Cieszę się, że korzystają przy tym z zewnętrznych źródeł finansowania. Nie rozumiem tylko, dlaczego część z tych funduszy jest mówiąc kolokwialnie “wyrzucana w błoto”. Przy ilości materiałów źródłowych pokazujących dobre praktyki i rozwiązania jest to zupełnie niezrozumiałe. Trasa z Lubiąża do Wołowa jest tego najlepszym przykładem. Pokazuje, że bardzo niewiele potrzeba by drogę zapowiadającą się naprawdę dobrze kilkoma niemądrymi decyzjami po prostu spartolić.