Koniec września i październik to doskonała okazja do uzupełnienia kolarskiej garderoby i akcesoriów po okazyjnych cenach. Sklepy rowerowe (i nie tylko) organizują wyprzedaże, by móc zrobić miejsce na nowe kolekcje w magazynach. Dzięki temu można zdobyć naprawdę fajne rzeczy w okazyjnych cenach, często kilkadziesiąt procent niżej, niż w katalogach.

Jednym z ciekawszych zakupów, który ucieszy nas najpewniej dopiero w przyszłym roku będzie koszulka rowerowa. Dobrej jakości koszul kosztuje często całkiem sporo. W trakcie wyprzedaży ceny potrafią spaść do przyzwoitych i akceptowalnych poziomów. Producentów ubrań kolarskich jest tyle, że każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie.

Ja mam od niedawna okazję testować produkt marki XLC, która niekoniecznie jest znana z ubrań rowerowych, a szkoda. Koszulka XLC JE S21 (ależ kombinowana nazwa modelu!) na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się niczym od konkurencji. Ma jednak kilka cech, o których warto wspomnieć. Przede wszystkim materiał jest odporny na wiatr, co w takie dni jakie mamy obecnie jest bardzo korzystną wartością. Oczywiście materiał odprowadza również bardzo dobrze wilgoć na zewnątrz, co w tej klasie produktów jest już normą. Pod pachami znajdziemy wstawki z siatki, które zapewniają jeszcze łatwiejsze odprowadzenie wody z newralgicznych miejsc naszego ciała. Te trzy rzeczy wciąż mają przewagę nad koszulami merino, które ostatnio coraz chętniej wykorzystuję podczas swoich wycieczek dłuższych lub krótszych.

Koszulka ma aerodynamiczny kształt i bardzo dobrze przylega do ciała. Co dla mnie istotne – ma też stójkę, co w wyścigowych modelach nie jest sprawą oczywistą, a z mojej perspektywy dość istotną. Niektórzy nie lubią, gdy im ciągle owiewa szyję 🙂 Z przodu znajduje się pełny zamek Camlock, który jest dodatkowo kryty. Wydaje się on być nieco trwalszy, niż YKK wykorzystywany przez większość producentów. Z tyłu znajdują się tradycyjne trzy kieszonki do przechowywania żeli, czy dętek, oraz jedna zamykana na zamek która jest dodatkowo wodoodporna. Jest też odblaskowa wstawka, co wraz z białym kolorem dodatkowo poprawia naszą widoczność po zmroku.

Rzeczą, która absolutnie mi się podoba są elastyczne taśmy na rękawkach, które sprawiają, że koszulka nie zsuwa się i nie trzeba jej ciągle poprawiać. Ten drobny element był dla mnie bardzo irytujący w większości koszulek z jakich do tej pory korzystałem. Taki mały, a jak przydatny element sprawia, że jazda staje się zdecydowanie bardziej komfortowa.

Koszulka jest bardzo wygodna i nie krępuje ruchów w trakcie jazdy. Reklamowana bi-elastyczność, czyli zdolność tkanin i innych materiałów do rozciągania się w dwóch różnych kierunkach bez utraty ich pierwotnego kształtu, to nie tylko marketingowa ściema, ale faktycznie ciekawa cecha, która uprzyjemnia jazdę.

Rozmiarówka jest raczej dostosowana do szczupłych osób, choć testowany rozmiar XL jest na mnie nieco za duży. Idealna byłaby L-ka. Tabela rozmiarów jest zbliżona do znanych w peletonie produktów Verge. Zresztą i sam krój, oraz wykorzystane materiały też mocno mi przypominają teamowy strój TriActiv w którym jeździłem jakiś czas (i wciąż treningowo śmigam).

Wybór strojów kolarskich to sprawa absolutnie indywidualna, ale gdybyście poszukiwali przyjemnej w użytkowaniu, wiatroodpornej i odbijającej promienie UV koszulki, to model XLC JE S21 jest warty uwagi.

Produkty marki XLC możecie znaleźć w sklepie rowerowym rowertour.com, który jest partnerem tego wpisu.

Przeczytaj również:

Wszystko co powinieneś wiedzieć o bikepacking'u

Obowiązkowa lektura dla każdego,
kto chce rozpocząć bikepacking'owe przygody!
%d bloggers like this: