Recenzje

Vittoria Terreno Zero (opinia)

Nie jest tajemnicą, że jedną z moich ulubionych marek, jeśli chodzi o rowerowe opony jest Vittoria. Na gumach tej marki spędziłem większość swojej rowerowej „kariery” osiągając nawet ponad 20 000 kilometrów na jednym komplecie modelu Rubino Pro Control. Chociaż włoskie gumy (de facto chińskie) nie są najlżejsze i nie toczą się wybitnie dobrze, to ich odporność na przebicia i bardzo długa żywotność sprawiają, że najchętniej z nich korzystam. Są przy tym wszystkim rozsądnie wycenione.

Gdy w ubiegłym roku szukałem opon do gravela na polskim rynku nie było jeszcze modeli Road Plus od włoskiego producenta. Wówczas zdecydowałem się na WTB ByWay 650×47, które w środowisku miały bardzo dobre opinie. I faktycznie była to świetna guma, z którą przemierzyłem około 9000 kilometrów, w tym całą Europę. Pewnie założyłbym ją znowu, gdyby nie pojawienie się modelu Terreno Zero. Gładki bieżnik wydawał się idealny na planowany start w Race Through Poland, gdzie mój ślad przewidywał około 100 kilometrów po szutrach i innych nieutwardzonych nawierzchniach. Taka opona na ten wyścig wydawała się być idealną.

Niestety, z powodu „siły wyższej” wyścig został odwołany i przeniesiony na przyszły rok. Nie ma tego złego, bo dzięki temu mogłem sprawdzić oponę w różnorodnych warunkach zarówno terenowych, jak i pogodowych. Po przejechaniu około 2000 kilometrów na tych gumach jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Opona bardzo dobrze toczy się po asfalcie, a w zależności od ciśnienia jakie w nią wpompujemy, pozwala na albo większy komfort, albo większą prędkość. Niestety, w przeciwieństwie do WTB ByWay przy 2 atmosterach ciśnienia (które lubię utrzymywać, gdy eksploruję nieznane szlaki) z tym drugim jest wyraźnie gorzej. Swoją drogą producent zaleca utrzymywać 2,5-5 barów, co może tłumaczyć taki stan.

Po zjechaniu z asfaltu opona – choć nie wygląda – pokazuje, że jest godna by nazywać się oponą gravelową. Żadne szutry nie stanowiły dla niej problemu. Boczne wypustki w kształcie cząsteczek grafenu, pozwalały zachowywać optymalną przyczepność nawet w umiarkowanym błocie (głębokie omijałem). Z kontrolą roweru nie miałem problemu również na trawie pokrytej poranną rosą. Jedyną nawierzchnią z jaką sobie opona nie poradziła były piaski Pustyni Błędowskiej. Tam guma bezwzględnie poległa, bardzo szybko tracąc jakiekolwiek właściwości jezdne (co było też spowodowane obciążonym rowerem).

Opon używam w systemie bezdętkowym. Wprawdzie sam nie wlewałem mleka, ale tym razem od mojego mechanika nie dostałem feedback’u – w przeciwieństwie do WTB – „Ej, te opony były dziurawe. Z przodu była jedna mała dziurka, z tyłu dwie”. Nie miałem też żadnej sytuacji na trasie, które by pozwoliły sprawdzić, jak uszczelnia gumę mleko, czy też zewnętrzny uszczelniacz, jaki również ze sobą wożę.

Czy jest to opona godna polecenia? Jeżeli preferujesz jazdę 50/50 po asfalcie i terenie, to myślę że jest to rozsądny wybór, w szczególności przy cenie za jaką można ją dostać. W cięższym terenie mimo wszystko bardzo gładki bieżnik, może nie sprostać Twoim wymaganiom.

Zobacz jeszcze to: