Pozostałe

Zrób sobie sam – torby DIY

Bikepacking oznacza dla mnie ciągłe dostosowywanie się do potrzeb. Potrzeb, które zmieniają się wraz z każdą kolejną przeżytą wyprawą. Pamiętam swój pierwszy wyjazd, gdy na plecach towarzyszył mi sznurkowy worek wypełniony ciuchami. Nie było to ani wygodne, ani tym bardziej idealne rozwiązanie. Gdy dzisiaj wspominam tamtą wyprawę, sam się sobie dziwię, że udało mi się w taki sposób pokonać 500 kilometrów. Od tamtego ambitnego tripu minęło już kilka lat, a mój sprzęt bikepacking’owy ewoluował znacząco.

Zaczynałem od toreb bardzo budżetowych, nie zapewniających choćby w najmniejszym stopniu ochrony przed wodą, przez chińskie podróbki renomowanych producentów, średnią półkę cenową, docierając obecnie do kompromisowego zestawu, który z jednej strony jest dość lekki, a z drugiej chroni najważniejsze elementy ekwipunku przed ulewnym deszczem. Z tyłu, pod siodełkiem towarzyszy mi średniej wielkości SZakwa, o której już nieco wspominałem we wcześniejszych wpisach. W ramie umieściłem Blackburn Outpost w rozmiarze L, zaś z przodu…

…Z przodu towarzyszy mi obecnie uprząż, którą sam zaprojektowałem i zleciłem uszycie krawcowej. Powodów stworzenia produktu DIY było kilka. Przede wszystkim nie mogłem znaleźć produktu, który zaspokoiłby moje potrzeby w 100%, po drugie znalazłem w bardzo dobrej cenie Cordurę, którą postanowiłem do tego celu wykorzystać.

Główną ideą, jaka towarzyszyła mi przy realizacji tego projektu było stworzenie produktu, który będzie pozbawiony powszechnie znanych mankamentów: nie będzie przygniatał pancerzy i główki ramy. Przeglądając kolejne wpisy na forach i kolejne patenty, wymyśliłem coś, co moim zdaniem taką ochronę. Wyrysowanie projektu zajęło mi nieco czasu, ponieważ sama uprząż jest nieco większych rozmiarów, niż standardowo dostępne. Dodatkowo przeniosłem też nieco środek ciężkości mocowania uprzęży do kierownicy. Jak skonstruowana jest uprząż?

Za mocowanie bagażu odpowiedzialne są trzy paski-troki z klamrami, które w każdej chwili można wyjąć i zastąpić, np. pewniejszymi w trudniejszym terenie Voile Straps. Pod mostkiem zamontowałem aluminiowy extender do elektronicznych gadżetów, który za kilkanaście złotych można dostać w popularnym serwisie aukcyjnym. Przez niego przepuszczany jest środkowy pasek, dzięki czemu uprząż nie „tuli” się do główki ramy. Odpowiednie poprowadzenie pancerzy przy nawijaniu owijki (do wewnątrz mostka) pozwala dzięki temu na bezproblemową pracę napędu i hamulców.

Uprząż została usztywniona za pomocą… gumowej podkładki śniadaniowej, którą kupiłem w jednym z sklepów z akcesoriami do domu. Do środka bezproblemowo mieszczę worek o pojemności 25 litrów od Sea to Summit. Jest on ooooogromny i docelowo będę chyba korzystał z czegoś mniejszego. Gumowe dystanse, które oddzielają uprząż od kierownicy, to wycięte kawałki „podkolanników ogrodowych”, których ostatnio pełno w każdym możliwym markecie.

Jak całość sprawuje się w praktyce? Przejechałem z uprzężą około 350 kilometrów, po mocno zróżnicowanej nawierzchni. Ani razu się nie luzowała, a patent z ekstenderem okazał się skuteczny. Koszt produkcji? Zdecydowanie mniejszy, niż gotowego produktu.

Koszty produkcji:

  • Materiał – ok. 15 zł (arkusz 1,5×0,5m kosztował 35 zł, ale sporo go jeszcze zostało)
  • Paski, klamry – 22 zł
  • Usztywnienie – 2,80 zł
  • „Podkolannik” – 4,99 zł
  • Usługa krawiecka – 30 zł

Łącznie: 75 złotych

Spora ilość materiału, jaka mi pozostała uruchomiła kreatywność i postanowiłem stworzyć małą torebkę na kierownicy, która w ostatnim czasie stała się dosyć modnym gadżetem. Pooglądałem jak wyglądają różne warianty oferowane na rynku. Chciałem coś, co będę mógł przewozić zarówno na rowerze szosowym i w gravelu. Z założenia ma służyć do przechowywania lekkich rzeczy, nie przekraczających 1 kg. Jak wyszło, zobaczcie na poniższych zdjęciach.

Koszty produkcji:

  • Materiał: ok. 10 zł
  • Zamek: 10 zł
  • Paski, rzepy: 5 zł
  • Usługa krawiecka: 30 zł

Łącznie: 55 złotych

Zobacz jeszcze to: